niedziela, 10 marca 2013

Choroba,a może nie choroba cz.2

Piotr przyniósł jej śniadanie do łózka
-Smacznego!
-O dzięki. Ale jestem głodna....-wzięła kanapke do ręki i zaczęła jeść. Piotr cały czs jej sie przyglądał
-A ty co się tak patrzysz? Nie jesz?
-Tak sobie patrze, bo śliczna jesteś
-Ej, bo się zarumienia- dostał w brzuch z łokcia
-Ale ja mówie prawde
-Dobra, dobra. A dlaczego nie jesz?
-Chciałem zostawić tobie, byłaś taaaakkkkaaaa głodna....
-No ale przeciez ja tego wszystkiego sama nie zjem, pomóż mi
-No soro tak prosisz-wziął kanapke i zaczął jeść
-A ty nie jedziesz do pracy?
-Mam dzisiaj wolne
-Aha
-Nie cieszysz sie?-udał obrażonego
-Bardzo się ciesze- uśmiechnęła sie i pocałowała go w policzek
-Zaraz pójde zrobić zakupy bo nie mamy nic w lodowce, to póżniej zrobimy jakiś obiad
-Dobrze
-No to ty teraz idź do łazienki i weź sobie relaksacyjnął kąpiel a ja lece
-Ale ty mnie rozpieszczasz
-Wiem, ale mam nadzieje ze mi za to ładnie podziękujesz- uśmiechną sie dziwnie
-A co masz na myśli?
-Juz ty dobrze wiesz o co mi chodzi-uśmiech nie schodził mu z twarzy
-No właśnie nie wiem-Hana postanowiła się z nim troszeczke podroczyć
-Dobra, dobra zobaczysz wieczorem a teraz lece po zakupy bo nic nie wyjdzie z tego obiadu

Gdy Piotr wyszedł Hana upewniła sie czy go nie ma i poszła do salonu po torbe i przeszukała cała. Nie było tego czego szukała. Wywaliła zawartość torebki i w końcu znalazła testy ciążowe. Poszła do łazienki, zrobiła test i czekała. Wynik wyszedł negatywny
-Cholera- krzyknęła na cały głos- To ja juz nie wiem co mi jest- mówiła sama do siebie
Piotr właśnie wrocil do domu i Hana nie zdążyła wyrzucić testu
-Hanuś już jestem
-Słysze
Han wzięła zużyt test do ręki i idąc przez kuchnie położyła go niechcący na półce koło soli i poszła do sypialni. Piotr zostawił zakupy w kuchni i równiez poszedł do sypialni
-Hana mogą być naleśniki?
-No nie wiem ....
-Nie masz duzego wyboru
-Dlaczego?
-Tylko to potrafie robić
-No to niech będą te naleśniki, tylko szybko bo głodna jestem
-Juz ide
-No ja mysle
Piotr poszedł do kuchni. Wsypał juz wszystkie potrzebne składniki i zaczął miksowac, przypomniało mu sie że nie dodał soli. Chwycił solniczke i chcial posolic gdy nagle usłyszał plusk. Zorientował się że coś wpadło do miski, wyjął to łyżeczką i opłukał. Zauważył ze to test ciążowy, poszedł szybko do sypialni żeby to wyjasnic
-Co to jest?
Hana wstała i próbowała mu  to zabrać
-O nie, nie co to jest?
-To?
-Tak to
-Nic
-Przecież widze. Czy to oznacza że my będziemy mieć dziecko?
-Nie
-Jak to ?
-Wynik wyszedł negatywnie
-A dlaczego myślałas że jestes w ciąży?
-Bo wiesz miałam mdłości i źle sie czułam, no i okres mi sie spóźnia już 2 tygodnie. No ale te mdłości już minęły
-To dobrze
-To znaczy że nie chcesz miec ze mną dziecka?- położyła sie na łóżku i przytuliała do poduszki. Piotr podszedł do niej i ją przytulił
-Hana nie o to mi chodziło, to nie tak
-A jak?
-No bo nie chodziło mi o to że dobrze że nie jestes w ciąży tylko że nie masz już mdłości-Piotr chciał ją pocałowac lecz ona mu się wyrwała i pobiegła do łazienki. Piotr poszedł za nią. Stanął pod drzwiami i zapytał
-Wszystko ok?
-.......
-Hanuś, kochanie no weź się na mnie nie gniewaj. Przecież ja bardzo chce miec z toba dziecko- nic mu nie odpowiedziała -Dobra jak mi teraz nie otworzysz to wyważe te drzwi- nacisna na klamke drzwi były otwarte wiec wszedl do srodka. Hana leżała na podłodze, zemdlała. Wziął ją na ręce i zaniósł do sypialni.Pobiegł do kuchni po szklane wody gdy wrocil Hana juz odzyskała przytomność.Podszedł do niej usiadł na łózku i podał szklane
-Hanuś co ci jest?
-Juz dobrze- uśmiechnęła się lekko
-Ale mnie przestraszyłaś-objął ją ramieniem- Ale jutro i tak pójdziesz do lekarza
-Dobrze- zgodziła sie bo juz sama nie wiedziała co jej jest
-A teraz kładź sie i śpij
Hana gdy tylko sie położyła od razu zasnęła i spała tak do rana. Piotr cały czas leżał koło niej aż w koncu sam zasnął. Rano obudził sie pierwszy i robił jej śniadanie. W pewnym momencie do kuchni weszła Hana
-O juz wstałaś...
-Tak wstałam zaraz jade na badania
-To zjedz coś, a później cie odwioze
-Nie jestem głodna
-Musisz coś zjeść
-Ale ja naprawde nie jestem głodna
-Jedź bo inaczej sie obraże
-No dobra juz jem
Hana troche zjadła, a później poszła sie ubrać. Gdy była już gotowa wyszła na dwór, Piotr czekał na nia kolo samochodu
-Szybko sie uwinęłas
-Nie lubie sie spóźniac

Po 15 minutach byli juz na miejscu
-Jak zrobisz wszystkie badania to wpadnij do mnie
-Jasne
-To idź już bo sie spóźnisz
-Przeciez ide, pa
-Pa -pocalowali sie na pozegnanie

Po wszystkich badaniach ktore wyszły bardzo dobrze lekarz skierował ją jeszcze na badania ginekologiczne
W gabinecie Wójcika
-O cześć Hana jak sie czujesz?
-Czesc Darku, już lepiej
-A co cie do mnie sprowadza?
-Dostałam skierowanie na badania ginekologiczne
-To w takim razie zapraszam na fotel
Hana usiadła na fotelu i przygotowała się do USG
-No to jak zaczynamy?
-Tak
Wójcik zrobił jej USG
-I co wiadomo co mi jest?
-Tak
-Więc?
-Hana ty...
-No powiedz mi bo strasznie sie denerwuje...
-W tym stanie nie powinnas sie denerwowac...
-W jakim stanie?Darek pokaż mi te wyniki
-Hana jestes w ciąży
-Co? Ale jak? Przeciez....
-No nie mow mi ze nie wiesz przeciez jesteś ginekologiem. No więc powiem ci: jak dwoje ludzi jest razem i sie kocha to wtedy....
-Darek! Przeciez ja wiem, tylko nie moge w to uwierzyc. Ja jestem w C-I-Ą-Ż-Y !!!!
-Tak jestes w ciązy
-Przeciez ja wczoraj robiłam test i wyszedł negatywnie
-Hana jestes ginekologiem i wiesz ze takie testy nie daja stuprocentowej pewnosci...
-No tak wiem. To ja ide przekazac ta dobra wiadomosc dla Piotra
-Piotra?!!!!!-zapytał ze zdziwieniem ale juz mu nie odpowiedziala bo byla na korytarzu
Gdy szła do lekarskiego myslala jak to powiedzic Piotrowi i postanowiła ze wieczorem to zrobi."Już nawet wiem jak przekaże mu tą wiadomośc"-pomyslała
Gdy byli juz w domu Hana powiedziała Piotrowi ze musi sie odswiezyc i poszla do lazienki. Piotr poszedł do salonu, usiał na kanapie i włączył telewizor. Hana wzięła szybki prysznic. Poźniej wzięła do ręki kosmetyczke. Długo się zastanawiała jaki kolor szminki wybrac i czy akurat szminke. Gdy juz wiedziała ze będzie to szminka koloru różowego powiedziała sama do siebie-"Ale ja mam problemy". Wzięła szminke do ręki i napisała na brzuchu HEJ TATO! Poczekała chwile az szminka zaschnie i wyszła z łazienki. Gdy weszła do salonu ujrzała Piotra siedzącego na kanapie i oglądającego jakis nudny film w TV.Podeszla do niego i usiadła mu na kolanach. Piotr spojrzał na nią znacząco i uśmiechnąl. Ona zaczęła go całowac, Piotr odwzajemniał jej pocalunki. Wziął ja na ręce i zaniósł do sypialni. Połozył ja na łózku. Hana zaczęła rozpinac mu koszule, on tez ściągnął jej bluzke. Patrzył jak wryty na jej brzuch. Przeczytał to 10 razy i spojrzał na Hane, uśmiechnęła się do niego
-Ale sie ciesze...Ale czekaj,czekaj ja dobrze zrozumiałem jestes w ciąży?
-No raczej nie ty głuptasie
-Ale poczekaj przeciez robiłas test i mowiłas ze wyszedl negatywnie...
-No tak ale testy nie daja stuprocentowej pewnosci wiec.... A cieszysz sie chociaz troche?
-Hanuś, kotku ty sie jeszcze pytasz, ja jestem najszczęśliwszym facetem na całej ziemi. Dziękuje ci.
-Za co ?
-Za tego malucha...
-Ale to twoja zasługa, gdyby nie ty to nie byłoby tutaj tego maluszka- wskazała na brzuch. Piotr położył reke na jej brzuchu i pocalowal w brzuch. Gdy oderwal sie od jej brzucha zaczął całować w usta, ona zdjęła mu spodnie. Piotr przerwał na chwile pocałunki i zaczął ściągaś z niej spodnie.Nagle przerwał bo sobie coś przypomniał
-Skarbie myslisz ze my mozemy, no wiesz...
-Możemy ty mój głuptasku. Nie zapominaj ze ja jestem ginekologiem
-No skoro ginekolog mowi to nie będe się sprzeczał- uśmiechnął sie i dokończył ściąganie spodni. Spędzili tak reszte wieczoru, a później zasnęli w swoich ramionach.






                Mamy nadzieje że sie podoba. A ta scena ze szminką to troche sciagnieta z innego opo, ale
                strasznie mi sie spodobala no i idealnie pasowala . Komentujcie :)

sobota, 9 marca 2013

Choroba, a może nie choroba cz.1

Gdy weszli do domu Ewa odrazu zaczęła pytać.
-No braciszku bój sie Boga, gdzie ty byłeś?
-Przepraszam cie bardzo ale musialem szybko coś wyjaśnic...Ale to juz wszystko wyjaśniłem-uśmiechnął sie do Hany- A teraz poznaj to jest Hana moja narzeczona.
-Miło mi jestem Hana- podała reke Ewie
-Mi równiez, jestem Ewa- uścisnęła ręke Hany
-No to skoro już sie wszyscy znamy- wtrącił sie Piotr- to moze coś zjemy?Nie wiem jak wy ale ja jestem srasznie głodny...
-A ty tylko o jedzeniu.
-Nic sie nie zmieniłeś braciszku
-Najwidoczniej, ale teraz chodźcie coś zamówimy...
-No dobrze, a co polecasz?- zapytała Ewa
-Piotr rozmawialismy juz o tym niezdrowym jedzieniu- wtrąciła się Hana
-No tak, a masz lepszy pomysł?
-A o co chodzi, jeśli można wiedzieć?- zapyała Ewa
-No bo Hana mówi, że to co zamawiamy jest niezdrowe i jak tak dalej bedziemy to jeść to będzie gruba
-No wiesz ona poniekad ma racje. To jedzenie jest strasznie niezdrowe, ale gruba to ty nie jesteś---sama skóra i kości.
-No nie i ty tez przeciwko mnie. No to w takim razie wy robicie obiad.
-Nie ma tak dobrze. Ty nakrywasz do stołu...
-No dobra...
-Chodź Piotruś zaraz zrobimy taki obiad że.....
-No jaki obiad?- wtrąciła sie Hana
-A to będzie niespodzianka

Po obiedzie w salonie Piotr rozmawia z Ewą, a Hana poszła do łazienki
-A co tam u ciebie słychać siostra, jak tam z Pawłem?
-A wszystko w porzadku. Ty lepiej opowiadaj jak tam u ciebie, widze ze w końcu postanowiłes założyc rodzine.
-No tak właśnie mnie to dopadło - powiedział z żartem
-Znowu mnie obgadujecie- powiedziała Hana wchodzac do salonu
-Ale my wcale cie nie obgadujemy- zaprzeczył Piotr
-Tak jasne, przeciez słyszałam jak mówiliscie o rodzinie
-No właśnie o rodzinie, a nie o tobie
-Czyli że ja nie należe do rodziny?
-Należysz ale my mówilismy ogólnie o rodzinie
-No to nie mogłeś  tak odrazu?-zapytała choć sama juz nie wiedziała do czego zmierza ta dziwna konwersacja
-Mogliśmy ale ty zaczełas coś mówic i nie mogłem dojść do słowa
-Aha czyli uważasz że to moja wina?
-Ale o czym ty mówisz?
-A wiesz sam juz nie wiem- zaśmiala sie Hana
-Oj Hana, Hana. Chodź tu do mnie ty moja rodzinko- Piotr mówiac to rownież sie zaśmiał
Hana podeszła do niego, usiadła na kolanach i sie przytuliła, a Ewa w tym czasie poszła do kuchni zrobic cos do picia
-Hanuś co ty taka gorąca? Dobrze sie czujesz?
-Wszystko ok
-Nie jest ok, idziesz do łóżka a ja zaraz przyniose termometr
-Ale mi naprawde nic nie jest
-W takim razie zaraz....
-No co zaraz?
-Zaraz zobaczysz- wziął Hane na ręce
-Ej, zostaw mnie
-Sama tego chciałas
-Wcale nie, odstaw mnie z powrotem na podłoge
-O nie. Nie chciałas iść sama to ja ci w tym pomoge
-Jeśli mnie nie puscisz to...
-To?
-To sie juz wiecej do ciebie nie odezwe
-Dobra sama chciałas- Piotr chciał ja puścić
-Nie puszczaj- owinęla rece dookoła jego szyi i mocno do niego przywarła
-Ja już nic nie rozumiem
-Bo tu nie ma nic do rozumienia. No raz, dwa zanieś mnie do sypialni
-Dobrze.- Piotr zaniósł Hane do sypialni a sam poszedł po termometr
-Trzymaj- podał jej termometr- zmierz temperature
-Hana posłusznie wzięła od niego termometr i włożyła pod koszulke. Nagle zrobiło jej sie niedobrze i pobiegła do łazienki, ledwo zdązyła dobiedz bo po chwili zwymiotowała. Piotr pobiegł za nią
-Wszystko w porzadku?-zapytał klękając koło niej i delikatnie głaskajac po plecach
-Tak to pewnie tylko zatrucie albo grypa-Hana wstała i wyszła z łazienki. Skierowała sie w strone sypialni, usiadła na łózku i ponownie włożyła termometr pod pache. Gdy go wyjęla Piotr odrazu jej go zabrał
-No ładnie 39 stopni. Powinnas isc do lekarza
-Ale mówiłam ci juz, to tylko grypa
-Niech ci bedzie, ale bierzesz wolne dopóki nie wyzdrowiejesz
-Ale Wójcik...
-On napewno świetnie da sobie rade bez ciebie
-No dobrze- zgodziła sie bo i tak nie miala sil zeby sie z nim kłócić
-To ja jade odwieźdź Ewe, pożniej wstąpie do apteki. A ty masz odpoczywac.
-Dobrze panie doktorze- uśmiechnęła sie do niego
Gdy Piotr wyszedł Hana długo myslała o swoim złym samopoczuciu az w koncu zasnęła. O 16 wrócił Piotr. Wszedł po cichu, myślał ze Hana juz śpi. Wszedł do sypialni, Goldberg smacznie spała. Usmiechnął sie do siebie, podszedł do niej i pocałował w skroń
-O już wróciłeś?
-Przepraszam nie chciałem cie obudzic
-Spokojnie juz nie spałam
-Tak jasne, słysząłem jak chrapałas
-Ja chrapałam?! No wiesz co przecież ja nie chrapie- udała obrazona
-Przeciez ja tylko żartowałem.- pocałował ja w policzek- A swoja droga to widze że juz lepiej sie cz....-nie zdazył dokonczyc bo Hana zerwala sie z łozka i pobiegła do łazienki bo niedobrze jej sie zrobiło. Za chwile wrociła z powrotem do sypialni
-Kładź sie, a ja zaraz przyniose ci leki
-Yhym...
Piotr podał jej wszystkie leki, Hana zasnęła a on koło niej. Spali tak az do rana. Hana obudziła sie pierwsza bo strasznie swędzialy ja nogi i brzuch. Powoli wstała i poszła do łazienki. Podnisła bluzke do góry i spojrzała w lusterko.Całe ciało miała w jakichś kroskach. Stała tak jeszcze chwile i ogladała swoje ciało. W tym samym czasie obudził sie Piotr, położył ręke na miejscu Hany i chciał sie do niej przytulic ale jej tam nie było. Szybko wstał i poszedł zobaczyc czy jest w kuchni- nie było jej tam, wiec szybko poszedł do salonu ale tam tez jej nie było. Strasznie sie przestraszył ze cos sie stało, ale nagle Hana wyszla z łazienki
-Czesc kochanie- podeszła do niego i sie przytuliła
-Cześć kotku, jak sie czujesz?
-Juz lepiej
-To sie bardzo ciesze...- zaczęli sie całować. Piotr wziął Hane na rece i zaniósł do sypialni. Powoli ściągną z niej bluzke.
-Hana?
-Hmm...
-Co to jest?
-Ale co?
-No te krostki
-A to! Nie wiem pewnie to jakies uczulenie
-Pokaz mi to...
-Ale to naprawde nic poważnego
-No nie wiem, jak dla mnie to to wyglada na...
-No na co panie doktorze?
-Ja jestem tylko chirurgiem ale to mi wygląda na ospe wietrzną
-Że co ?
-No ospa
-O Boże a ja myslałam ....-powiedziala cicho ale Piotr usłyszal
-No co takiego myslalas?
-Nie nic, zreszta nie wazne
-No powiedz mi
-No bo ja myslalam...
-No powiedz w koncu
-Po prostu myslalam ze to zwykała grypa a ta wysypak to uczulenie
-Mhm,ale poczekaj przy ospie nie wystepuja wymioty....
-No tak, a moge liczyc na jakies sniadanie?-szybko zmieniła temat
-No wiesz lodówka stoi tam gdzie stała wiec...
-No wiesz co jestes okropny!- pocałowała go w usta
-To mi sie podoba, teraz moge isc zrobic to sniadanie
-No to czekam- położyła sie na łózku i przykryła kołdra. Cały czas myslała o swoim przypuszczeniu : przeciez te wymioty, omdlenia no i na dodatek okres jej sie spóźniał 2 tygodnie. Z zamyslen wyrwal ja glos Piotra
-Co wolisz kawe czy herbate?
-Yyy...kawe albo nie herbate z mlekiem
-Co herbate z mlekiem?
-No co ?
-Przeciez to jest okropne
-Wcale nie- odpowiedziała. "Boze co ja wygaduje przeciez ja nigdy tego nie lubiłam. Co sie ze mna dzieje"-pomyslala

niedziela, 3 marca 2013

Idiotyczne nieporozumienie

Pare tygodni później. Był deszczowy niedzielny dzień.Lena własnie wyciagneła Hane na kawe i plotki. Piotr został w domu. Około godziny po wyjsciu Hany zadzwonił dzwonek
-Oj Hana, Hana co tak wczesnie?- zawołał idac w strone drzwi. Gdy je otworzył ujrzał piękna brunetke
-CześC Piotrusiu.-pocałowała go w policzek
-Cześc Ewciu. Ale sie steskniłem. Co ty tu robisz?
-Przyjechałam odwiedzic mojego kochanego braciszka. Nie wpuscisz mnie?
-Wejdz prosze
W salonie
- Jestes cala przemoczona
-No wiesz na dworze "troszeczke" pada
-Zauwazyłem. Wiesz co mam pomysł idz pod prysznic i wez goraca kapiel a ja pojde zmienic koszule bo oblalem sie sokiem
-Dobrze
Ewa poszła sie kąpac ale zapomniala wzac suchych ubarn z torby wiec włozyła koszule Piotra ktora wisiala w poblizu
-Braciszku nie pogniewasz sie jak nałoże twoja koszule- krzyknela
-Jasne nakładaj
W tym samym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi
-Siostrzyczko mogabys otworzyc drzwi?
-Jasne.
Gdy otworzyła drzwi ujrzała za nimi piekna kobiete, byla to Hana
-Dzien dobry a pani do kogo?
W tym samym czasie Piotr krzyknął do Ewy
-Ewcia kto to był?- wyszedł z koszulka w rekach
-yyy... Jakas kobieta chyba do ciebie
-O Hana! Co tak wczesnie?
-Chciałam ci zrobić niespodzianke ale lepiej bedzie jak pójde i nie bede ci a raczej WAM przeszkadzac - Hana wybiegła z budynku i wybuchła płaczem
W tym samym czasie w domu
-Piotr kim była ta kobieta?
-Nie teraz- rzucił tylko i wybiegł z domu
Hana poszła nad jezioro, nad ktore bardzo lubiła chodzic gdy miala jakis problem. Piotr bardzo dobrze wiedzial o tym miejscu wiec odrazu tam pobiegł
-Hana wiedziałem że cie tu znajde
-Zostaw mnie!!!
-Nie zostawie. Posłuchaj mnie prosze-lekko sie do niej zblizył
-Czemu mialabym ciebie słuchac?
-Musze ci cos wyjasnic
-Tutaj nie ma co wyjasniac. Wracaj do niej.
-Ale Hanus...
-Nie mów tak do mnie
-Chodzi ci o Ewe ta dziewczyne ktora otworzyła ci drzwi?
-..........
-Hana odpowiedz mi
-Tak chodzi mi o nia, zadowolony!!!! A teraz idz bo pewnie sie za toba zdazyla juz stesknic. A tak w ogóle to zostawiłes ja sama w obcym domu. Chyba ze ona juz zna to miejsce. No tak przeciez  musiałeś ja wczesniej zapraszac gdy mnie nie było w domu!!!!!!!!!
-O Boze Hana z Ewa to nie tak jak myslisz
-A jak ?
Piotr zaczął sie śmiać a Hana nie wiedziała o co mu chodzi
-Co w tym takiego śmiesznego?
-Oj Hana, Hana Ewa to moja siostra
Hana nie wiedziala co ma zobic, co powiedziec ale w głebi serca czuła ulge ze Piotr jej nie zdradził ze to tylko idiotyczne nieporozumienie. W głowie miała tylko "TO MOJA SIOSTRA". Piotr nie wahał sie i odrazu ją przytulił ona mocno go przytuliła.
-Kocham cie ty  moja zazdrośnico
-Ja ciebie tez
-Wiesz co chodzmy juz do domu bo zostawiłem Ewe sama w domu a ona kompletnie nie wie co sie dzieje
-No tak. Przepraszam cie za to ale ja myslałam ze.......
-Tak wiem co myslałas ale zrozum ze nie mogłbym cie zdradzic.Bardzo cie kocham
-Wiem ale ja wtedy nie myslałam 
-Dobrze skończmy juz i chodzmy
-No to chodz


Powrót :)

Droga minęła im bardzo przyjemnie ciągle rozmawiali, śmieli się nawet sie nie kłócili. Gdy dojechali Piotr zaniósł walizki, a Hana poszla zrobic coś do jedzenia.
-Piotr nie mamy nic w lodówce.
-Mmm ... To moze zamowimy pizze?
-No możemy. To ty dzwonisz a ja ide wziąc prysznic.
-Dobrze.
15 minut później
-Hanuś otworzysz drzwi, to chyba pizza.
-Juz, już ide- Hana owinieta recznikiem poszła otworzyć.
-Dobry wieczór, pizza...
-Dobry wieczór juz płace.
-Hana to ty?
-Marcin?
-Tak. Boze ile to już lat się nie widzielismy...?
-Oj duzo, dużo.
Rozmawiali jeszcze chwile lecz w pewnym momencie wyszedł Piotr.
-Co tu tak wesoło?
-O Piotruś to jest mój...
-No kto to jest?
-Moj kolega Marcin.
-Miło mi cie poznać, jestem Piotr- Podał ręke Marcinowi
-Mi równiez. Marcin-uścisnał dłoń Piotra
-Hanuś kochanie a co ty tak w samym ręczniczku paradujesz? Zmarzniesz mi...
-Znowu zapomniałam sie ubarc ale to wszystko przez ciebie bo kazales mi otworzyc
-Dobrze że chociaz nie zapomniałaś tego reczniczka zabrac ze soba
-Ale ty zabawny jestes
-To moze ja juz sobie pójde nie bede wam przeszkadzał
-Marcin, mam nadzieje ze sie niedługo zobaczymy- gdy to powiedziała Piotr spojrzał na na nia złowrogim wzorkiem
-Też mam taką nadzieje. To do zobaczenia.
-Do zobaczenia
W salonie
-Moze mi powiesz co to za facet?
-Mówiłam ci juz to Marcin mój dawny znajomy.Ale Piotruś nie powiesz mi chyba ze jestes zazdrosny?- usmiechnela sie do niego
-Nie wcale- powiedział z sarkazmem
-No mam nadzieje
-To moze zjemy ta kolacje?
-To ja przyniose, a ty idz sie ubierz
-A no tak zapomnialam
-Oj Hana Hana
-Nie tylko ja mam skleroze
-Co masz na mysli ?
-A gdzie nasza kolacja?
-No wlasnie mialem isc ale mnie ciagle zagadujesz
-No tak teraz znowu wszystko na mnie
-No dobra ja ide po pizze a ty idziesz sie ubrac i za 5 minut spotykamy sie w salonie na kanapie
-Na kanapie?
-A co nie pasuje?
-Pasuje tylko ze normalni ludzie jedza przy stole
-Wiesz my chyba nie zaliczmy sie do tych normalnych
-Dobra zaraz wracam
Po paru minutach Piotr siedział juz w salonie. Hana właśnie się ubrała i szła w jego strone. Usiadła koło niego i zaczęła rozmowe
-Wiesz ze po raz ostatni jemy taka kolacje?
-Dlaczego?
-Bo jak jeszcze pare razy tak zjem to będe gruba jak prosie
-Oj nie przesadzaj przeciez mowilem ci zebysmy do tego nie wracali
-Ale do czego?
-No przecież to nie ty zlamalas ta reke
-GAWRYŁO!!!Wcale nie chodzilo mi o ta reke.
-Naprawde? A ja myslalem ze o to
Hana strzeliła focha, a Piotr przytulił ja i powiedział
-Hanus ja przeciez tylko zartowalem
-Wiem- powiedziala i go pocalowala- A teraz jedzmy bo jestem strasznie głodna-powiedziała robiac smieszne miny
-No to chodź ty moj głodomorze
Po "kolacji" Hana poszła do sypialni a Piotr poszedł wziąc prysznic.Gdy skonczył odrazu poszedł do sypialni.
-A ty co jeszcze nie spisz?
-Jakoś nie moge
-Aha....- usmiechna sie do niej figlarnie
-Co?
-Nie nic- podszedl do narzeczonej i zacza calowac
-Piotrusiu ale ty nie mozesz
-Dlaczego?
-No bo....
-Przeciez juz to przerabialismy i miałas mi nie zabraniac  robic niektorych rzeczy
-No tak przepraszam
-To na czym skonczylismy?- zaczeli sie calowac a pozniej spedzili ze soba przyjemy wieczór a raczej noc

niedziela, 24 lutego 2013

Mały wypadek i pierwsza sprzeczka

Pierwsze 2 tygodnie w górach mijały im spokojnie. Dużo spacerowali, zwiedzali itp. Pewnego dnia postanowili wybrac sie na narty.
-No to co ścigamy sie?- Zapytał Piotr.
-Ale ja nigdy nie jeździłam na nartach.
-Ja też nie. Oglądałem to na wielu filmach to bardzo łatwe.-Piotr pojechal a Hana została na górce.
-Ale film to nie to samo co rzeczywistość.- krzykneła za nim Hana.
Piotr był już prawie na dole gdy nagle stracił panowanie nad nartami i upadł. Gdy Goldberg to zobaczyła szybko do niego podjechała pomimo że nigdy tego nie robiła.
-Piotr, Piotr odezwij sie!!- zaczęła krzyczeć.
Gawryło leżał bez ruchu miał zamknięte oczy. Hana pochyliła się nad nim bo chciała sprwdzić czy oddycha. On nagle otworzył oczy i ją pocałował.
-Co ty wyprawiasz?- krzyknęła Hana.
-A co nie widać?- Odpowiedzial pytaniem na opytanie.
-Widac, widać. Tylko że ja tu od zmysłów odchodze zastanawiam sie czy zyjesz a ty jak gdyby nigdy nic mnie całujesz.
-Masz coś przeciwko?
-Ja? Nic...-lekko się usmiechnęła.- Dobrze sie czujesz? Nic ci nie jest?
-Nic tylko ręka mnie boli.
-Co?
-Reke mi przygniotłaś.
-A przepraszam. Musimy jechac do najblizszej przychodni.
-Dobrze ale wiedz że nic mi nie jest po za tym że ręka mnie boli i stwierdzam ze może byc złamana.
-Uważasz że jestem gruba i złamałam ci ręke?
-Ja nic takiego nie powiedziałem.
-Nie powiedziałeś ale pomyślałeś.
-Wcale nie-zaśmał sie Piotr.
-Yhm... Pomóc ci wstac?
-Wiesz co lepiej mi nie pomagaj troch sie ciebie boje.
-No wiesz co.....Piotr jak możesz?- udała obrażoną.
-Żartowałem.
W przychodni lekarz stwierdził że reka jest tylko stłuczona.
-Przepraszam cie kotku za tą ręke...- Hana ze smutną miną pocałowała Piotra w policzek.
-Oj Hana, Hana przecież to nie twoja wina . Gdybym tak nie szalał na tych nartach to by sie nic nie stalo. Nie obwiniaj siebie przecież ja wtedy tylko żartowałem. To nie wtedy sie zlamala gdy na nia usiadlas tylko jak upadłem.- Gawryło przytulił mocno Hane i namietnie pocałował.
2 dni później domek w ktorym sie zatrzymała Hana z Piotrem.
Był sliczny poranek słonce dobijało sie przez okno. Piotr jeszcze smacznie spał wiec Hana postanowiła że zrobi mu sniadanko. Zrobiła tak jak postanowila poszla do kuchni i zaczęla smazyc jajecznice. W tym samym czasie do Piotra dotarly piekne zapachy wiec wstal i udal sie do kuchni. Goldberg stała przy kuchence Piotr podszedl do niej i wyszeptal do ucha
-Czesc kochanie. Czemu juz wstalas?
-Dzien dobry Piotrusiu. Nie moglam juz spac wiec postanowilam ze zrobie dla nas sniadanie.
-Mmm...Jak pięknie pachnie.
-To siadaj do stołu zaraz ci nałoże
Zjedli razem sniadanie smieli sie rozmawiali bylo miło
-To ja pozmywam- zaproponowal Piotr
-Nie  nie ja pozmywam a ty idz pod prysznic
-No dobrze ale wiedz ze ja nie jestem jakas kaleka tylko mam stłuczona reke. Nie musisz mnie we wszystkim wyreczac.
-Tak wiem ale...
-Nie ma zadnego ale. A i przez najblizszy czas ja zmywam
-Ale Piotr...
-Nie ma zadnego ale, a teraz nie dyskutuj tylko zmywaj a ja ide pod prysznic
Zblizal sie dzien wyjazdu z gór. Hana wlasnie pakowala siebie i Piotra
-Co ty robisz?-zapytal zdenerwowany Piotr
-No co? Pakuje nas.- Hana byla lekko przestraszona
-No właśnie nas. Nie uwazasz ze umialbym sam spakowac swoje rzeczy?
-Dobrze nie denerwuj sie tak
-Traktujesz mnie jak....
- No jak co ?
-Jak jakiego kaleke ktory nic nie moze sam zrobic
-Wcale cie tak nie traktuje
-Tak?! To dlaczego pare dni pod rzad robisz sniadania obiady kolacje ty zmywasz a mi nie pozwalasz nic zrobic. A na dodatek teraz nie pozwalasz mi sie spakowac- wykrzyczal
Hana w oczach miala łzy ale sie powstrzymala
-Jesli tak uwazasz to sam sie pakuj- wyrzuciala wszystkie ubrania z walizki i pobiegla do lazienki. Gdy byla juz w lazience weszla do wanny i wybuchnela placzem. Juz 5 minut woda leciala bez przerwy. Piotr zaczal sie martwic ze cos sie stalo i zacza sie dobijac
-Hana otworz . Przepraszam cie
-........- Zadnej odpowiedzi nie uslyszal
-Hana jak nie otworzysz to wywaze te drzwi- woda przestala leciec a Hana wyszla ale przedtem wytarla oczy zeby nie bylo widac ze plakala
-To juz nie mozna sie spokojnie umyc?
-Mozna ale myslalem ze sobie cos zrobilas
-A co mialabym sobie niby zrobic?
-Nie wiem ale po tym co zaszlo to nie wiedzialem co mam myslec. Przepraszam cie ze tak na ciebie nakrzyczalem
-Ale ja tylko chcialam ci pomoc
-Wiem, kochana jestes- przytulił ja i pocalowali sie
-Dobrze chodzmy juz bo zaraz musimy wyjezdzac
-Ale chyba nie pojedziesz w samym reczniczku?
-Zupełnie o tym zapomnialam. Pojde sie ubrac i mozemy wyjezdzac
-To ja poczekam w salonie
-Dobrze zaraz przyjde

wtorek, 12 lutego 2013

Niespodzianka cz.2

Gdy po pracy Hana odwiozła Piotra do domu sama pojechala złożyc papiery rozwodowe. W tym czasie Piotr szykowal dla Hany niespodzianke. Po 2 godzinach Goldberg wróciła do domu od adwokata i zadzwoniła dzwonkiem bo zapomniala kluczy choc tak naprawde Piotr jej zabral na wypadek gdyby wczesniej wróciła. Piotr cały wysmarowany mąką przyprawami itp. poszedł otworzyć drzwi.
-O cześć kotku już jesteś?
-Tak jestem. Moge wejść.
Piotr zatrzasną jej drzwi przed nosem zapomnial o najwazniejszym- obrączce(to miały być oświadczyny)
-Piotr co ty wyprawiasz do cho***y?Co się dzieje? Ktoś tam jest? Jakas kobieta?
-Hanuś poczekaj na mnie na dole mam super ważną sprawę do załatwienia. Pojedziesz ze mną.
-Ale Piotr...
-Nie pytaj o nic tylko poczekaj w samochodzie.
-No dobrze tylko szybko.
W SAMOCHODZIE:
-To teraz mozesz mi powiedziec co to za ważna sprawa?
-Nie teraz dowiesz sie w swoim czasie.
-Aha. A gdzie jedziemy?
-Do Centrum Handlowego.
-No dobra. Nie pytam po co...
-Słusznie
W CENTRUM HANDLOWYM:
-Idź do jakiegos sklepu i wybierz sobie cos ładnego. Ja stawiam.
-A ty?
-Ja mam sprawe.
-Mam sie bac?
-Nie masz czego poprostu idz i wybierz sobie cos fajnego.
-No dobrze.
Hana poszła do jakiegos butiku a Piotr poszedl o jubilera. W butiku Hana spotkała Lene.
-Czesc.
-O czesc Hana. Co ty tutaj robisz?
-A wiesz przyjechałam z Piotrem na zakupy.
-A gdzie on jest?
-No właśnie nie wiem.
-Jak to?
-....- Hana milczała.
-Hana pogadamy?
-Dobrze.
PARE MINUT PÓŹNIEJ W KAWIARNI:
-A więc mów co się dzieje. Tylko mi tu nie zmyślaj- powiedziała Lena gdy przyjaciółka chciala sie wymigac od odpowiedzi.
-Odwiozłam Piotra po pracy do domu a sama pojechałam do adwokata....... -Hana opowiedziala dalszy ciąg minionych godzin.- Boje sie że on może kogos miec.
-Nie wiem co powiedzieć. Ale nie wydaje mi sie żeby kogos mial.
-A jak to wszystko wytłumaczysz. Moze w domu była jego kobieta i dlatego mnie nie wpuścił.
-No nie wiem. Moze zapytaj o to jego.
-Pytałam a on powiedział żebym o nic nie pytała i że dowiem się w swoim czasie. Lena ja go bardzo kocham i myslałam ze on mnie też. A jak to prawda że on ma kogoś. Nie wiem jak ja sie po tym wszystkim pozbieram.
-Ty się nie martw na zapas najpierw porozmawiaj z nim szczerze.
Właśnie zadzwonił telefon Hany
-To Piotr.-Hana
-Słucham?-Hana
-Hanuś gdzie jestes ?-Piotr
-W kawiarni z Leną. A ty gdzie jesteś?-Hana
-Czekam na ciebie w samochodzie.-Piotr
-To zaraz będe.-Hana
-Musze już iść. Dzieki za rozmowe. Pa.-Hana
-Pa.-Lena

 Całą droge do domu milczeli. Ani Hana nie odezwała się do Piotra bo myslala o tym wszystkim co sie wydarzyło że mieli jechac w góry i w ogóle a tu okazuje sie że Piotr kogos ma (chodź wcale tak nie było) a Piotr myślał jak to bedzie z oświadczynami że wszystko już wystygło itp. Musiał zająć czymś Hane zeby mógł podgrzać jedzenie i choć troche ogarnąć kuchnie.Gdy podjechali pod dom Piotr wpadł na pewien pomysł.
-Mogłabyś pójść do spożywczaka.... po chleb na kolacje?
-A nie mogliśmy kupić w centrum handlowym?
-No moglismy ale całkiem mi to z głowy wyleciało. To co pójdziesz?
-No dobrze. Wracam za 15 minut.
-Nie musisz się spieszyć.- Te słowa dały dały Hanie do myslenia. Czy on naprawde może kogoś mieć? O co tu chodzi?- całą droge myślała tylko o tym. Natomiast Piotr szybko pobiegł do domu i zaczął sprzątać. 20 minut później Hana była już przed domem Piotr już skończył sprzątać(tak naprawde wcale nie sprzątał tylko powrzucał brudne garnki do szafek).Gdy zadzwonił dzwonek poszedł szybko otworzyć.
-O jesteś już.
-Tak jestem. Nie zamkniesz mi drzwi przed nosem?
-Nie...No Hana przepraszam ciebie za tamto. Wchódź.
-A co ty masz na sobie?
-A to fartuch właśnie miałem robić kolacje tylko czekałem na chleb. Rozbieraj sie a ja czekam w salonie musimy porozmawiać.
-Tak musimy...-Hana zasmuciła sie jeszcze bardziej miała łzy w oczach ale powstrzymała sie od płaczu. Gdy zdjęła kurtke i buty poszła do salonu tak jak kazał jej Piotr.
-Co to jest?- Zapytała ze zdziwieniem Hana.
-Prosze usiądź.
-Pięknie to wygląda.- Powiedziała siadając do stołu. Przez całą kolacje prawie się do siebie nie odzywali. Gdy skończyli jeść Piotr postanowił się oświadczyć. Strasznie sie denerwował. Wstał i uklękną przed Haną.
-Czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną?- Hana lekko oszołomiona takim obrotem spraw bo spodziewała sie czegoś całkiem innego- rozstania.
-Tak....Piotr.....tak.....zostane twoją zoną.- Piotr założył jej na palec pierścionek i pocałował. Później wziął ukochaną na ręce i zaniósł do sypialni po czym spędzili dość szloną noc :)
Mieli wyjechać z samego rana ale po tak spędzonej nocy nie mieli sił wstawać. Po śniadaniu które zjedli ok. 12 spakowali się i wyjechali. Gdy dojechali było już późno więc odrazu poszli spać.




                                                       Komentujcie bo my naprawde nie wiemy czy
                                                                mamy pisac dalej czy wam sie nie
                                                 podoba i powinniśmy skończyć. Czekamy na komentarze.:)

poniedziałek, 11 lutego 2013

NIEZAPOMNIANY WEEKEND CZ.III

Rano mama Hany postanowiła ich wypuścić. Gdy otworzyła drzwi zobaczyła Piotra i Hane wtulonych w siebie. Piotr akurat się obudził.
-Dzień dobry
-Dzień dobry, przepraszam nie chciałam cię obudzić
-Nic nie szkodzi
-Może chcesz zjeść śniadanie
-O tak. Jestem strasznie głodny-delikatnie uwolnił Hane ze soich objęć

PRZY ŚNIADANIU
-Jak spędziliście wczorajsze po południe
-Było pełne wrażeń
-To znaczy?
-NIe, nic-Piotr uśmięchnął się do siebie
Gdy kończyli śniadanie do kuchni weszła Hana
-O widzę że dobrze się bawicie, a mnie nikt nie zbudził
-Tak ładnie spałaś, aż szkoda było cię budzić
-Dobra, dobra
-Jestem strasznie głodna, wczoraj po południu nic nie jadłam- spojrzała się gniewnym wzrokiem na mamę
-Przepraszam, nie wiedziałam że ktoś tam jest
-Tak mamo, a to że to jest mój pokój też nie wiedziałaś?
-Przecież przeprosiłam
-Hana uspokuj się, przecież twoja mama już przeprosiła. Usiądź może coś zjesz?
-Dobrze-usiadła przy stole
-To może ja już pójdę
-Tak będzie najlepiej
-Nie, nie proszę zostać
-Nie idę i tak mam dużo pracy
Mama Hany poszła
-Nie musiałaś tak na nią naskakiwać
-A ty nie musisz się tak podlizywać
-Ja się podlizuję?

-A co niby ja?
-Skończ już 
-Idę, zjem w swoim pokoju
-Nikt cię tu nie trzyma
-Wiesz zastanawiam się co ty tu robisz
-Przyjechałem tu dla ciebie. Myślałem, że coś ci się stało

-Jak widac jestem cała i zdrowa
-W takim razie....
-Co?
-Jak chcesz zaraz mnie tu nie będzie
Wiesz co.... chcę
-Pozwolisz, że tylko dokończę kawę
-Proszę bardzo
Hana poszła do swojego pokoju głośno tupiąc wchodząc po schodach. Usiadła na brzegu łóżka i zrozumiała co zrobiła." Wyrzuciłam z domu faceta którego tak naprawdę kocham". Odechciało jej sie jeśc i zaczęła płakac. Piotr w tym czasie miał już wychodzić gdy usłyszał jej płacz. Na początku to zlekceważył, ale doszło do niego, że to przez niego Hana płcze. postanowił pójść do niej. Wchodząc po schodach zastanawiał się jak ją przeprosić. Był już pod jej pokojem, przez chwle się wachał czy tam pójśc i czy robi dobrze zostając......
                                                                         Hejka
                       Mamy nadzieję że opowiadania się podobają. Następne już niedługo.

Niespodzianka cz.1


HEJA JAK COS TO JEST CD OPOWIADANIA SZCZESLIWY POWROT TYLKO TROCHE ZMIENIŁYŚMY NAZWE.
Gdy przyjechali pod szpital czekał tam na nich Przemek
-Czesc.- Przemek
-Czesc-Hana
-Czesc- Piotr
-Mam wam cos waznego do powiedzenia.
-Co znowu chcesz mnie pouczac? Mowilam ci juz ze to moje zycie i ja decyduje z kim będe ukladala sobie zycie.
-Ale wcale nie chodzi mi jak ty to ujelas pouczanie.
-Więc o co chodzi?
-Chcialem was przeprosic a szczegolnie Piotra za to co mowilem. Zrozumialem ze zle zrobilem.
-Przeprosiny przyjęte.- Piotr
-Zycze wam wszystkiego dobrego. Wpadniecie do mnie jutro na kolacje?
-Jutro nas nie będzie.
-Jak to?
-Postanowilismy pojechac w góry.
-Aha. To jak wrócicie to wtedy sie umówimy. A na ile jedziecie?
-Jeszcze nie wiemy do końca ale pewnie na jakies 3 tygodnie.
Hana już poszła a Piotr jeszcze zostal bo musial wziąść jakies dokumenty z samochodu. Przemek też został.
-Mam nadzieje że nie skrzywdzisz jej tym razem.
-Tamtym razem tez jej nie skrzywdzilem to nie bylo tak jak myslisz.
-A jak?
-Dostalem list od Soszynskiego z jego wynikiem bezpłodnosci i z prośba abym zaopiekowal sie nimi. Ale to juz przeszlosc.
-Aaa..Przepraszam nie wiedzialem.
-Nie ma sprawy Hana tez nie wiedziala ale wszystko sobie wyjasnilismy.
-To zycze wam jeszcze raz duzo szczescia.
-Dzieki. Musze juz isc.
-Ok, czesc.
-Czesc.
Izba przyjęć Piotr rozmawia ze swoja dawna znajoma ktora jest akurat jego pacjetka.
-Iwona widze obraczke na twoim palcu co oznacza ze znalazlas juz swoja druga połówke.
-A tak mam cudownego męża i dwójke wspaniałych dzieci. A u ciebie jak widac szczescie nie dopisalo brak obraczki oznacza brak zony.
-To nie tak mam zone a obraczki nie nosze do pracy bo mi przeszkada w operacjach.
W tym samym czasie na izbe weszla Hana.
-Piotr.....
-O kochanie poznaj moja stara znajmoma.- Podszedł do niej i ja pocalował  wpoliczek
-Co ty wyprawiasz?
-Później ci to wytłumacze.-Szwpna jej do ucha.
-Czesc jestem Iwona a ty pewnie zona Piotra?
-Zona?-Piotr lekko szturchna Hane- A tak tak.Jestem Hana ZONA Piotra.-spojrzala gniewnym wzrokim na Piotra.
Gdy Piotr skończył przyjmowac pacjentow nadeszla pora rozmowy  "męża" i "żony" (Piotra i Hany)
-Co to było?
-Ale o co chodzi?
-No o "ZONE"
-A to. No bo Iwona twierdzila że do konca bede kawalerem. Musialem sie jakos bronic.
-Aha i do tego wykorzystałeś mnie tak?
-No tak ale ja jej chyba nie oklamalem no moze troszeczke.
-W zasadzie to oklamales ja i to bardzo. Po pierwsze nie jestesmy małżeństwem po drugie nie jestesmy zareczeni jedyne co jest prawda to to ze jestesmy razem chyba ze ja o czyms nie wiem?
-Chodzmy juz- piotr obja Hane i skierowal sie do wyjscia. (Juz niedługo to wszystko bedzie prazda. O ile zgodzisz sie zostac moja zona)- pomyslał.

czwartek, 7 lutego 2013

NIEZAPOMNIANY WEEKEND CZ.II

1,5 godziny póżniej.
Do drzwi ktoś pukał.

- Gdzie ona jest?-spytał zaniepokojony Piotr
- Ale kto?
- Jakto kto, Hana
- Aaa, ona jest na górze- odpowiedział tata Hany
- Nic jej nie jest?
- Nic, ona tylko.. śpi- tego ostatniego słowa Piottr już nie usłyszał, bo był już na piętrze.
Wszedł powoli, ale gdy zobaczył, że ma zamknięte oczy zaczął ją budzić i nic. Zdecydował się w końcu lekko ją uderzyć w twarz
-Auć, to bolało
-Przepraszam
-Piotr?! Co ty tu robisz?
-Twoja mama zadzwoniła i powiedziała, coś ci się stało
- Jalk widać nic mi nie jest
-Zauważyłem
W czasie kiedy rozmawiali mama Hany zamknęła drzwi na klucz. Gdy po skończonej rozmowie chcieli wyjść to okazało się że dzrzwi są zamknięte.
- Super, utkwiliśmy tu na dobre- powiedziała zdenerwowana HAna
-I na złe- powiedział do siebie Piotr
- Słucham?
- Nie nic
- Wiesz nie musiłeś mnie bić
- I pozwolić żeby coś ci  się stało, tak?
-Przecież wies że nic mi nie jest
-Teraz wiem, ale wcześniej nie wiedziałem
Hana zastanowiała się jak wydostać się z pokoju.
- Chcesz się z tąd wydostać- spytała Piotra
- A jak myślisz?
- Chcesz. Musisz mi pomóc- zaczęła wiązać prześcieradła
-Co ty wyprawiasz?
- Jak to co? Próbuje się z tąd wydostać
Przewiesiła prześcieradło przez okno. Chciała już schodzić, ale PIotr zagrodził jej drogę wchodząc na parapet.
- Możesz się przesunąć ?
-Chcesz zejść z takiej wysokości?
-Muszę nie chcę tu zostać na zawsze
- Ale ja ci nie pozwolę
Hana zaczęła się przepychać, aż Piotr stracił równowagę i wypadł
-Piotr! Nic ci nie jest?
- Nie nic. Mogłabyś mnie wciągnąc bo sam nie dam rady wejśc
-Że co?! Ja?
-NIkogo innego tu nie ma
-Muszę coś ci powiedzieć
- Dobrze ale streszczaj się, długo tak nie wytrzymam
- Bo..bo mam lęk wysokości
- Co?!! I ty chciałas schodzić z takiej wysokości
-Wszystko to robiłam w przypływie emocji
- To znaczy nie pomożesz mi.
Podchodąc do okna spojrzała w dół
-Raczej nie
- Dobra poradzę sobie sam- powoli zaczął się wspinać
Hana usiadła na łóżku
-Co ty taka smutna- powiedział Piotr gdy już wszedł
-Ja wcale nie jestem smutna- odpowiedziała ocierając łze
-Przecież widzę
-No tak. Myślałam, że jak tu przyjadę to odpocznę.
-Od czego?
-Od tego wszystkiego. Od pracy.. po prostu od codzienności
- I co nie odpoczywasz?
-Nie widzisz?
-Czego?
-Jak tylko przyjechałam to moja mama pytała o ciebie
-No i ..
-Chodzi o to, ż eona wtrąca się w moje życie-położyła się na łózku i zaczęła płakać
-Nie martw się matki już takie są-położył się koło niej i ją przytulił. Po jakimś czasie obydwoje zasnęli...

wtorek, 5 lutego 2013

Hejka, teraz trochę z innej beczki:)

Poszłyśmy dzisiaj na przedstawienie. Przedstawinie jak każde inne. Po dłuższej chwili od rozpoczęcia spektaklu wszedł pewien  mężczyzna. Wszystko byłoby pięknie i wspaniale gdyby tak od niego nie śmirdziało, ale to nie jest najgorsze. Najgorsze jest w tym że on usiadł koło nas. Próbowałyśmy jakoś zatkać nosy żeby tego nai czuc , ale się nie dało. Z niecirpliwością czekałyśy na koniec. Gdy skończyło się przedstawinie to miałyśmy już wyjść, a tu ktoś wyszedł na scene i zaczął przemawiać. Trwało to jakieś pół godziny. Nie mogłyśmy przestać się śmiać, bo tak śmirdziło, a na dodatek ten facet co wyszedł na scenę zaczął się strasznie jąkać. Czekałyśy tylko na chwile gdy powie on dziękuje bardzo i zejdzie ze sceny, gdy to się stało szybko wyszłyśmy z sali. W drodze powrotnej opowiadałyśy sobie nasze wrażenia z tego co się działo na spektaklu.:).

poniedziałek, 4 lutego 2013

NIEZAPOMNIANY WEEKEND CZ I

Hana zdecydowała się pojechać nad morze do rodziców.
- Dawno Ciebie u nas nie było.
- Wiem mamo, zauważyłam to
- A co ty sama?
- A z kim niby miałabym przyjechać?
- No z...
- ?
- Z Piotrem
- Mamo przestań. Ciągle wtrącasz się w moje życie.
- No właśnie kochanie, daj jej spokój. Dopiero co przyjechała.
- Dzięki tato.
Poszli do domu. Hana poszła się rozpakować, a jej mama dzwoniła do Piotra
- Halo, Piotr ?
- Tak to ja
- Nie wiem co mam robić
- Ale co się stało?
- Hanie coś jest
- Zadzwońcie po karetke
- Już dzwoniłam. Ale byłabym spokojniejsza gdybyś ty tu był
- Zobaczę co da się zrobić
- Dziękuje
Gdy mama hany skończyła rozmowę do salonu weszła Hana ( cała i zdrowa ).
- Z kim rozmawiałaś?
- Ja?
- Tak ty
- Z nikim
- Przecież widziałam
- Oj to stara przyjaciółka
- Stara przyjaciółka mówisz?
- Tak stara przyjaciółka 
- Powiedzmy że ci wierze. A gdzie tato?
- Pewnie jest w ogrodzie
- To pójdę go odwiedzić
- To idź, ale zaraz waracajcie, bo za chwilę będzie obiad
- Dobrze
PO OBIEDZIE
-Idę się położyć. Jestem zmęczona podróżą 
Hana poszła do swojego pokoju.
- Przecież ci mówiła żebyś się nie wtrącała w jej życie!
- O co ci chodzi?
- O co?! O to że dzwoniłaś do tego jak mu tam.. Piotra 
- Że co?!
- Myślisz że nie słyszałem co ty mu tam naopowiadałaś.
- Nie przesadzaj. Parę kłamstw jeszcze nikomu nie zaszkdziło
- Wiesz co rób sobie co chcesz, ale mnie w to nie mieszaj
Wstał i wyszedł z domu

                                              Hejka to nowe opowiadanie, ale nie martwcie się tamto jeszcze nie skończone. Jeżeli chcecie aby były dwa opowiadania na raz lub nie to piszcie w komentarzach.

sobota, 2 lutego 2013

Szczęśliwy powrót cz.4

W samochodzie Piotr zaczął temat wyjazdu razem.
-Wiesz myślałęm o wspólnym wyjeździe.
-Tak? A jakim?
-Możemy pojechać...- zastanawiał się Piotr.
-W góry- wtrąciła się Hana.
-Dobrze pojedźmy w góry. To znaczy że się zgadzasz na ten wyjazd?
-Oczewiście.
-Tylko musimy ustalic kiedy.
-Jak najszybciej musze oderwać się od rzeczywistości.
-Nie rozumiem.
-Musze odpocząć od tego wszystkiego. Najpierw śmierc Jamesa później jego cudnowne zmartwychwstanie, wypadek, strata dziecka no i jeszcze myślałam że ty już o mnie zapomnałem że mnie nie kochasz.
-No tak ale teraz już jestem przy tobie.
-Wiem o tym.
Gdy dojechali na miejsce Hana sama weszła do mieszkania. W środku był James.
-Co ty tu robisz?- zapytał James.
-Ty dla mnie nie żyjesz, umarłeś 2 lata temu ja jestem wdową.- wykrzyczała Hana.
-Ale ty wiedziałaś dlaczego to......
-Żegnaj!!!- Hana wyszła nie zabierając swoich rzeczy ponieważ nie miała ochoty na dalszą rozmowe ze swoim "mężem".
-Piotr mozesz iść po moje rzeczy bo w środku jest James, a ja nie mam ochoty na tłumaczenie mu tego.
-Dobrze zaczekaj tu na mnie.
Piotr wszedł do domu. James siedział przy laptopie i przeglądał zdjęcia Hany i Piotra.
-Po co tu przyszedłeś?
-Po rzeczy Hany.
-Zostaw "moją" Hanę w spokoju.
-Człowieku zrozum ona cie nie kocha.
-Hana mnie kocha i gdyby nie ty juz dawno bylibyśmy szczesliwi RAZEM.
-Dobra zakończmy tę rozmowe ona do niczego nie prowadzi.
-Nie pozwole odebrac Hany.
-Skończ juz. Musze spakowac Hane, jest strasznie zmęczona.
James miał coś powiedziec ale to przemyślał i zamilkł. Piotr spakował rzeczy ukochanej i wyszedł. W samochodzie siedziała śpiąca Hana. Piotr po cichu wsiadł i odjechał z pod "domu Hany". Gdy dojechali na miejsce Gawryło wniósł najpierw rzeczy Hany, a później chciał przenieść Goldberg, miał ją już na rękach gdy nagle się obudziła.
-Co robisz?
-Zasnęłaś chciałem cię przenieść no i .....
-Dobra dobra nie tłumacz się juz. Ja nie ma nic przeciwko mozesz mnie zanieśc.
-Ale ty juz nie śpisz.
-No nie śpie ale martwiłeś sie że wstałam wiec...
-No dobra ale jedziemy windą.
-Dobrze panie doktorze, tylko jest mały problem.
-Jaki?
-Winde mamy zepsutą.- Hana zaczęła sie śmiać.
-Bardzo śmieszne.No to pójdziemy schodami.
Ranek godzina 9.
Hana i Piotr rozmawiają przy śniadaniu.
-Co z naszym wyjazdem?- zapytał Piotr.
-Jak dla mnie to możemy jechać nawet jutro.
-To bierz urlop ja też wezme i jutro wyjeżdżamy.
-Dobrze.
-A co z Jamesem? Kiedy składasz pozew o rozwód?
-Zrobie to dzisiaj. Złoże pozew później rozwód i postaram się zapomnieć o tym wszystkim.
-Nie przejmuj sie tym wszystko będzie dobrze.
-Licze na to. Mam nadzieje ze limit nieszcześć w moim życiu się skończył.
-Będzie dobrze.
-Jedźmy już bo się spóźnimy do pracy.
-Dobrze.                              
                               


                                                     Mamy nadzieje że sie podoba no i czekamy na komentarze.:)

środa, 23 stycznia 2013

Szczęśliwy powrót cz.4

-To jest Hana. A ty Magda źle mnie zrozumiałaś, ja chcę być ojcem dla Tosi ale nigdy nie będę z tobą. Magda ja ciebie nie kocham, moje serce należy tylko i wyłącznie do Hany.
Magda zbladła i wykrzyczała.
-Zapomnij o dziecku!
-Nigdy nie zapomnę o Tosi i będę o nią walczył do końca. Mogę poprosić o klucze?
-Masz je. Dowidzenia....!
Po wyjściu Magdy.
-Przepraszam cię za nią. Całkiem zapomniałem o tych kluczach.
-Nie musisz mnie przepraszać . Gdzie byłeś?
-Byłem w sklepie, miało być śniadanie do łóżka, ale chyba już nic z tego.
-No to może razem je zrobimy? Tylko się ubiore.
-Dobra.
-To na co czekasz?
-Ale o co chodzi.-zaśmiał się lekko.
-Gawryło!!....Chce sie ubrać.
-No dobra czekam w kuchni.
-Zaraz będę.
Gdy Hana się ubrała zrobili razem śniadanie, później je zjedli i pojechali do pracy. Gdy podjechali pod szpital zobaczyli ich razem: Przemek, Wiki, Agata i Lena. Zdziwili się tym widokiem, oczewiście Lenę to nie dziwiło.
-Do której dzisiaj pracujesz?-zapytał Piotr.
-Do 21.
-To poczekam na ciebie i wrócimy razem.
-Ale ja nie ma żadnych swoich rzeczy u ciebie, a nie przywykłam do chodzenia w tych samych ciuchach pare dni pod rząd.
-Dlatego pojedziemy najpierw do ciebie, weźmiesz najpotrzebniejsze rzeczy, a w sobote spakujesz reszte i przewieziemy do mnie.
-Dobrze-powiedziała Hana z uśmiechem na twarzy.- ale teraz chodź bo spóźnimy sie na odprawę.
Pare minut później w gabinecie lekarskim siedzą Wiki i Przemek.
-To niemożliwe żeby Hana tak szybko wybaczyła temu Piotrowi i tak łatwo są znowu razem.
-No wiesz Przemek może oni wcale nie są razem, fakt pogodzili się, rozmawiają ze sobą, ale to jeszcze o niczym nie śwadczy.
-A to że przyjechali jednym samochodem.?
-No nie wiem może Hanie się zepsuł i ją podwiózł. Ja nie twierdze że tak musiało być ale mogło. Mogło byc jeszcze wiele innych powodów.
-No nie wiem.
W tym samym czasie do lekarskiego weszła Hana z Piotrem.
-Czego nie wiesz braciszku?
-O cześć Hana. A nie to nic takiego, to pacjent zastanawiam się czy dobrą diagnoze postawiłem.
-To może ci pomoge?-zaproponował Piotr.
-Nie dzięki sam sobie poradze. A swoją drogą to co ty tu robisz? Przecież zrezygnowałeś z pracy w naszym szpiotalu.
-No tak zrezygnowałem, ale wszystko przemyślałem i doszłem do wniosku że to jest moje miejsce.
Do lekarskiego weszli pozostali lekarze. Po odprawie wszyscy rozeszli się do swoich obowiązków i pacjętów. Dzień był w miare spokojny,  nie było dużo pacjentów .
Wieczór godzina 20. Do lekarskiego w którym siedział Przemek weszła Wiki.
-I co z Haną i Piotrem wrócili do siebie czy wyszło po mojemu?
-Nie wiem ale oni chyba się tylko przyjaźnią.
-Po czym tak wnioskujesz?
-No bo oni prawie wogóle....- Przemek zamilkną i podszedł blizej drzwi wyjsciowych, za którymi było słychać rozmowe Hany i Piotra.
-O Hana dobrze że cie widze.
-Aż tak się za mną stęskniłeś?
-To też ale mam sprawę.
-Więc o co chodzi?
-Nie mogę jeszcze jechac do domu.....
-Ale?
-Poczekałabyś na mnie pare minut to pojedziemy razem po twoje rzeczy.
-No nie wiem.....
-Hanuś nie zartuj sobie ze mnie...
-No dobrze to czekaj na mnie w lekarskim.
-Dobrze.
Po chwili Hana weszła do lekarskiego, a Wiki w tym samym momencie wyszła.
-Cześć braciszku. Co tam u ciebie słychac?
-Cześć. Nic nowego, a u ciebie?
-Wszystko dobrze.
-A co u Piotra?
-A u Piotra...... Co ty się nim tak interesujesz? I czemu mnie o to pytasz? Chcesz wiedziec co u niego to sie go spytaj.
-No tak tylko pytam, a ty sie z nim tak bardzo przyjaźnisz wiec....
-O co ci chodzi? Znowu zaczynasz? To moje życie.
-Ale ja tylko spytałem.
W tym samym czasie wszedł Piotr.
-Han możemy już jechać.
-Dobrze już ide.
-Hana ma m nadzieje że wiesz co robisz.?-powiedział Przemek.
-O czym on mówi?-zapytał Piotr.
-Piotr jedźmy już jestem strasznie zmęczona.
Pare minut później rozmowa Hany i Piotra w samochodzie.
-O co chodziło dla Przemka?
-O nic.
-Hana mnie nie oszukasz. Czy tu chodzi o mnie?
Hana milczała.
-A więc to prawda to chodzi o mnie.
-No dobrze tu prawda tu chodzi o ciebie.
-A więc.....
-Przemek myśli że znowu mnie skrzywdzisz.
-Jak to znowu?
-Bo on mysli że wtedy zostawiłeś mnie dla Magdy.
-Ale ty przecież wiesz że to nie prawda.
-No jasnie że wiem.
                                                     



                                            Sorki ze tak długo nic nie dodawalysmy ale nie było czasu.
                                                Komentujcie bo nie wiemy czy się podoba.
                                              Jak będą jakieś komentarze to niedługo będzie kolejny wpis.:D

sobota, 12 stycznia 2013

Szczęśliwy powrót cz.3

     20 minut później w gabinecie Trettera.
-Mam do ciebie prośbę.
-O co chodzi?
-Jesteś wspaniałym lekarzem, brakuje nam tu ciebie.
-Do czego zmierzasz?
-Piotr wróć do nas!
-Dziękuje bardzo ale...
-Piotr proszę ciebie brakuje nam tu takiego doświadczonego lekarza jak ty.
Piotr pomyślał o tym, że Hana tu pracuje i chce być blisko jej. Po chwili odrzekł.
-To od kiedy mogę zaczynać?
-Naprawdę się zgadzasz? Myślałem, że nigdy nie uda mi się ciebie przekonać do powrotu.
-Ja też nie myślałem, że się zgodzę, ale jak widać zmieniłem decyzję.
-To bardzo dobrze. Możesz zaczynać od zaraz.
-Od zaraz to nie moge, ale od jutra proszę uwzględniać mnie w grafiku.
Dalsza część dnia lekarzom minęła spokojnie.
Wieczór godzina 18.59.
Ktoś zapukał do drzwi Piotra. Lekarz poszedł otworzyć.
-Cześć. Jaka ty punktualna.
-Cześć. No widzisz.
-Proszę wejść, przejdź do salonu.
W salonie.
-Pięknie to wygląda, pewnie tak samo smakuje.
-Cieszę się, że się podoba, naprawdę się starałem. Mam nadzieje, że będzie ci smakowało.
Po zjedzonej kolacji zakochani odeszli od stołu i usiedli na kanapie.
-Piotr bardzo mi ciebie brakowało.
Ukochany uśmiechną się do Hany i odparł.
-Mi też ciebie brakowało.
Ginekolożka rozejrzała się i powiedziała.
-O widzę, że masz ten dywan, który kupiliśmy razem.
-Mam, cały czas gdy ciebie nie było tu przy mnie przypominał mi o chwilach spędzonych z tobą.
Hana się uśmiechnęła i powiedziała.
-Kocham cię.
-Ja tez cie kocham.
Zaczęli się całować i spędzili razem noc.
Rano godzina 8.
Piotr wstał wcześniej i poszedł po zakupy, żeby zrobic ukochanej śniadanie. Hana jeszcze smacznie spała.
Chwilę po wyjściu Piotra do domu weszła Magda, ponieważ miała jeszcze klucze od mieszkania. Rozejrzała się po salonie, zobaczyła nakryty stół i damskie ubranie na podłodze. Po chwili weszła do sypialni i zauważyła śpiąca Hanę. Pomyslała wtedy, że musi raz na zawsze rozprawić się z rywalką i ją obudziła.
-Piotr...?- wyszeptała zaspana Hana.
-Nie, nie Piotr.
Hana szybko się zerwała i owinęła kołdrą ponieważ była prawie goła.
-Co ty tu robisz?
-Musimy porozmawiać. Mam nadzieje, że teraz jasno zrozumiesz to co mam ci do powiedzenia. Piotr ma córkę on już nigdy nie będzie z tobą. Odczep się od nas i zapomnij o Piotrze raz na zawsze.
Piotr właśnie wchodził do domu i usłyszał głos Magdy. Wszedł do sypialni i spytał.
-Magda co ty tu robisz?
-Mam klucze, jeszcze ci nie oddałam zapomniałeś? Myślałam, że chcesz być ojcem dla Tosi!
-Chcę i to bardzo.
-To co robi tu ta lekarka?



                         CDN.

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Niespodziewany powrót cz.2

W tym samym czasie do lekarskiego wszedł Piotr i usiadł koło Hany.
-Hana możemy porozmawiać?
Hana podniosła głowę i otarła oczy.
-O czym ty chcesz ze mną jeszcze rozmawiać?
-Proszę cię porozmawiajmy!
-No dobrze.
-Słyszałem twoją rozmowę z Leną...
-Ale...
-Poczekaj nic nie mów, posłuchaj mnie.
Piotr spojrzał na Hanę i zaczą jej szczerze mówić co czuł, gdy pojawił się James.
-Gdy tylko mi powiedziałaś, że James żyje i jest tutaj w Leśnej Górze świat mi się zawalił myślałem, że będziemy razem już do końca życia, a ty gdy cie odwiozłem po chrzcinach powiedziałaś, żebym cie zostawił i bo kochasz męża. Ty wcale nie wiesz co ja wtedy czułem.
-Piotr ...
-Poczekaj daj mi jeszcze coś powiedziec. Mąż Magdy zmarł i zostawił mi testament z wynikiem swojej bezpłodności i poprosił mnie żebym zaopiekował się nimi w tych trudnych chwilach. Więc postanowiłem spełnić jego ostatnie życzenie i chciałem być ojcem dla Tosi, ale z Magdą nic mnie nie łączy ja jej nawet nie kocham, nic między nami nie zaszło.
Hana popatrzyła na Piotra i powiedziała.
-Piotr! To co wtedy powiedziałam w samochodzie to nie prawda ja go nie kocham, nie czuje do niego tego co wcześniej. To co było mniędzy nami już dawno wygasło.
Piotr spojrzał na Hanę i chciał cos powiedzieć, lecz ona mu przeszkodziła.
-Dzwoniłam do ciebie, ale nie odbierałeś. Miałam ci coś ważnego do powiedzenia.
-Co takiego?
-Nie wiem jak ci to powiedzieć...
-Najlepiej prosto z mostu- powiedział Piotr nie wiedząc, że sytuacja jest naprawdę poważna.
Hana bliska łez wyszeptała.
-Byłam w ciąży.
-Jak to byłaś?
Hana rozpłakała się i odparła.
-Normalnie. Straciłam je, rozumiesz straciłam nasze dziecko.
Piotr uświadomił sobie, że to było jego dziecko i właśnie o nim rozmawiała z Leną. Nie pytając juz o nic przytulił Hanę, po chwili otarł jej łzy z policzków i ją pocałował.
-Hana kocham cię.
Ginekolożka popatrzyła na niego i odparła.
-Ja ciebie tez kocham Piotr.
I zaczęli się całować. Po chwili do gabinetu weszła Lena. Zapatrzona w kartę pacjęta zaczęła mówić.
-Hana to co przyj...... O przepraszam.
-O Lena! Wiesz co chyba nie przyjdę.
-Tak, tak rozumiem, już wam nie przeszkadzam. Pa.
Hana i Piotr uśmiechnęli się do siebie. Po chwili Piotr zapytał.
-Hana masz wolny wieczór?
-Tak.
-To wpadnij do mnie na kolację.
-A co z Magdą i Tosią?
-One już ze mną nie mieszkają, przeprowadziły się do siostry Magdy. To co z tą kolacją?
-Przyjdę, tylko nie wiem o której?
-No tak. Pasuje 19?
-Dobrze będe o 19.
Piotr właśnie przypomniał sobie, że ma sprawę do załatwienia z Tretterm, a Hana musiała wracać do pracy.
-Muszę już lecieć. Nie zapomnij o kolacji.
-Dobrze nie zapomne.
-Do zobaczenia.
Piotr pożegnał się i pocałował Hanę w policzek.

                             CDN.
                          Mamy nadzieje, że podobają się wam nasze opowiadana:)

sobota, 5 stycznia 2013

Niespodziewany powrót cz.1

Był to radosny dzień lecz nie dla wszystkich lekarzy szpitala. Hana właśnie przyjmowała ostatnią pacjętkę która była w zagrożonej ciąży. Ginekolog za wszelką cenę chciała uratować to dziecko lecz nie była pewna czy jest jeszce jakaś szansa dla Moniki. Monika tak właśnie miała na imię ciężarna kobieta.
Hanie właśnie przypomniało się gdy to ona była w takiej samej sytuacji i co przezyła po stracie dziecka.
-Wszystko wporządku pani doktor?-Monika
-Yyy... Tak, tak wszystko w porządku.Możemy już iść. Za chwilę pielęgniarka przygotuje pani salę.
Pare minut później do pokoju lekarskiego, w ktorym siedziała Lena weszła Hana.
-Hej, Lena
-O! Czesć Hana. Co tam u ciebie słychac?
-A nic...
-Hana przecież widzę, że coś sie dzieje.
Hana bliska łez odpowiedziała jej:
-Mam pacjętkę, która jest w ciąży. W zagrożonej ciąży...Przypomniało mi się to, gdy  ja byłam w takiej samej syuacji i straciłam dziecko. Muszę jej pomóc, żeby nie przeżyla tego co ja.
Lena przytuliła Hane. W tym samym czaie Piotr zatrzymał się przy drzwiach tak aby nikt go nie widział i zaczą przysłuchiwać się rozmowie.
-Lena...
-Tak?
-Wiesz co w tym jest najgorsze? To że gdy leżałam w szpitalu myślałam że Piotr do mnie przyjdzie lub chociaż zadzwoni, ale byłam głupia i naiwna. On jest teraz ze swoją nową rodziną Magdą i Tosią, a ja myślałam...
Hana się rozpłakała
-Hana zobaczysz jeszcze wszystko się ułoży. A co z Jamesem?
-Ja go nie kocham, on mnie przez cały czas oszukiwał i upozorował swoją śmierć. Tak naprawde kocham Piotra i gdyby nie Tosia to bym do niego poszła i powiedziała co czuje.
-To ty u niego jeszcze nie byłaś?
-Byłam. Piotra nie zastałam ale za to była tam Magda i powiedziała mi żebym nie odbierała dla Tosi ojca.Wiesz jak się wtedy czułam... Okropnie.
-Wiesz co Hana, przyjdź dzisiaj do nas na kolację to pogadamy spokojnie.Ja muszę iść do pacjęta.
-Zobacze.Przepraszam, że cię zatrzymałam.
-Nie zobacze tylko przyjdę!
Lena wychodząc wpadła na Piotra, a Hana usiadła na kanapie i patrzyła w ziemie i znowu zaczeła płakać.
        CDN

ZAPRASZAMY NA OPOWIADANIA

Hejka, postaramy się regularnie uzupełniać ten blog historiami i opwiadaniami o lekarzach z Leśnej Góry !!!