1,5 godziny póżniej.
Do drzwi ktoś pukał.
- Gdzie ona jest?-spytał zaniepokojony Piotr
- Ale kto?
- Jakto kto, Hana
- Aaa, ona jest na górze- odpowiedział tata Hany
- Nic jej nie jest?
- Nic, ona tylko.. śpi- tego ostatniego słowa Piottr już nie usłyszał, bo był już na piętrze.
Wszedł powoli, ale gdy zobaczył, że ma zamknięte oczy zaczął ją budzić i nic. Zdecydował się w końcu lekko ją uderzyć w twarz
-Auć, to bolało
-Przepraszam
-Piotr?! Co ty tu robisz?
-Twoja mama zadzwoniła i powiedziała, coś ci się stało
- Jalk widać nic mi nie jest
-Zauważyłem
W czasie kiedy rozmawiali mama Hany zamknęła drzwi na klucz. Gdy po skończonej rozmowie chcieli wyjść to okazało się że dzrzwi są zamknięte.
- Super, utkwiliśmy tu na dobre- powiedziała zdenerwowana HAna
-I na złe- powiedział do siebie Piotr
- Słucham?
- Nie nic
- Wiesz nie musiłeś mnie bić
- I pozwolić żeby coś ci się stało, tak?
-Przecież wies że nic mi nie jest
-Teraz wiem, ale wcześniej nie wiedziałem
Hana zastanowiała się jak wydostać się z pokoju.
- Chcesz się z tąd wydostać- spytała Piotra
- A jak myślisz?
- Chcesz. Musisz mi pomóc- zaczęła wiązać prześcieradła
-Co ty wyprawiasz?
- Jak to co? Próbuje się z tąd wydostać
Przewiesiła prześcieradło przez okno. Chciała już schodzić, ale PIotr zagrodził jej drogę wchodząc na parapet.
- Możesz się przesunąć ?
-Chcesz zejść z takiej wysokości?
-Muszę nie chcę tu zostać na zawsze
- Ale ja ci nie pozwolę
Hana zaczęła się przepychać, aż Piotr stracił równowagę i wypadł
-Piotr! Nic ci nie jest?
- Nie nic. Mogłabyś mnie wciągnąc bo sam nie dam rady wejśc
-Że co?! Ja?
-NIkogo innego tu nie ma
-Muszę coś ci powiedzieć
- Dobrze ale streszczaj się, długo tak nie wytrzymam
- Bo..bo mam lęk wysokości
- Co?!! I ty chciałas schodzić z takiej wysokości
-Wszystko to robiłam w przypływie emocji
- To znaczy nie pomożesz mi.
Podchodąc do okna spojrzała w dół
-Raczej nie
- Dobra poradzę sobie sam- powoli zaczął się wspinać
Hana usiadła na łóżku
-Co ty taka smutna- powiedział Piotr gdy już wszedł
-Ja wcale nie jestem smutna- odpowiedziała ocierając łze
-Przecież widzę
-No tak. Myślałam, że jak tu przyjadę to odpocznę.
-Od czego?
-Od tego wszystkiego. Od pracy.. po prostu od codzienności
- I co nie odpoczywasz?
-Nie widzisz?
-Czego?
-Jak tylko przyjechałam to moja mama pytała o ciebie
-No i ..
-Chodzi o to, ż eona wtrąca się w moje życie-położyła się na łózku i zaczęła płakać
-Nie martw się matki już takie są-położył się koło niej i ją przytulił. Po jakimś czasie obydwoje zasnęli...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz