Gdy po pracy Hana odwiozła Piotra do domu sama pojechala złożyc papiery rozwodowe. W tym czasie Piotr szykowal dla Hany niespodzianke. Po 2 godzinach Goldberg wróciła do domu od adwokata i zadzwoniła dzwonkiem bo zapomniala kluczy choc tak naprawde Piotr jej zabral na wypadek gdyby wczesniej wróciła. Piotr cały wysmarowany mąką przyprawami itp. poszedł otworzyć drzwi.
-O cześć kotku już jesteś?
-Tak jestem. Moge wejść.
Piotr zatrzasną jej drzwi przed nosem zapomnial o najwazniejszym- obrączce(to miały być oświadczyny)
-Piotr co ty wyprawiasz do cho***y?Co się dzieje? Ktoś tam jest? Jakas kobieta?
-Hanuś poczekaj na mnie na dole mam super ważną sprawę do załatwienia. Pojedziesz ze mną.
-Ale Piotr...
-Nie pytaj o nic tylko poczekaj w samochodzie.
-No dobrze tylko szybko.
W SAMOCHODZIE:
-To teraz mozesz mi powiedziec co to za ważna sprawa?
-Nie teraz dowiesz sie w swoim czasie.
-Aha. A gdzie jedziemy?
-Do Centrum Handlowego.
-No dobra. Nie pytam po co...
-Słusznie
W CENTRUM HANDLOWYM:
-Idź do jakiegos sklepu i wybierz sobie cos ładnego. Ja stawiam.
-A ty?
-Ja mam sprawe.
-Mam sie bac?
-Nie masz czego poprostu idz i wybierz sobie cos fajnego.
-No dobrze.
Hana poszła do jakiegos butiku a Piotr poszedl o jubilera. W butiku Hana spotkała Lene.
-Czesc.
-O czesc Hana. Co ty tutaj robisz?
-A wiesz przyjechałam z Piotrem na zakupy.
-A gdzie on jest?
-No właśnie nie wiem.
-Jak to?
-....- Hana milczała.
-Hana pogadamy?
-Dobrze.
PARE MINUT PÓŹNIEJ W KAWIARNI:
-A więc mów co się dzieje. Tylko mi tu nie zmyślaj- powiedziała Lena gdy przyjaciółka chciala sie wymigac od odpowiedzi.
-Odwiozłam Piotra po pracy do domu a sama pojechałam do adwokata....... -Hana opowiedziala dalszy ciąg minionych godzin.- Boje sie że on może kogos miec.
-Nie wiem co powiedzieć. Ale nie wydaje mi sie żeby kogos mial.
-A jak to wszystko wytłumaczysz. Moze w domu była jego kobieta i dlatego mnie nie wpuścił.
-No nie wiem. Moze zapytaj o to jego.
-Pytałam a on powiedział żebym o nic nie pytała i że dowiem się w swoim czasie. Lena ja go bardzo kocham i myslałam ze on mnie też. A jak to prawda że on ma kogoś. Nie wiem jak ja sie po tym wszystkim pozbieram.
-Ty się nie martw na zapas najpierw porozmawiaj z nim szczerze.
Właśnie zadzwonił telefon Hany
-To Piotr.-Hana
-Słucham?-Hana
-Hanuś gdzie jestes ?-Piotr
-W kawiarni z Leną. A ty gdzie jesteś?-Hana
-Czekam na ciebie w samochodzie.-Piotr
-To zaraz będe.-Hana
-Musze już iść. Dzieki za rozmowe. Pa.-Hana
-Pa.-Lena
Całą droge do domu milczeli. Ani Hana nie odezwała się do Piotra bo myslala o tym wszystkim co sie wydarzyło że mieli jechac w góry i w ogóle a tu okazuje sie że Piotr kogos ma (chodź wcale tak nie było) a Piotr myślał jak to bedzie z oświadczynami że wszystko już wystygło itp. Musiał zająć czymś Hane zeby mógł podgrzać jedzenie i choć troche ogarnąć kuchnie.Gdy podjechali pod dom Piotr wpadł na pewien pomysł.
-Mogłabyś pójść do spożywczaka.... po chleb na kolacje?
-A nie mogliśmy kupić w centrum handlowym?
-No moglismy ale całkiem mi to z głowy wyleciało. To co pójdziesz?
-No dobrze. Wracam za 15 minut.
-Nie musisz się spieszyć.- Te słowa dały dały Hanie do myslenia. Czy on naprawde może kogoś mieć? O co tu chodzi?- całą droge myślała tylko o tym. Natomiast Piotr szybko pobiegł do domu i zaczął sprzątać. 20 minut później Hana była już przed domem Piotr już skończył sprzątać(tak naprawde wcale nie sprzątał tylko powrzucał brudne garnki do szafek).Gdy zadzwonił dzwonek poszedł szybko otworzyć.
-O jesteś już.
-Tak jestem. Nie zamkniesz mi drzwi przed nosem?
-Nie...No Hana przepraszam ciebie za tamto. Wchódź.
-A co ty masz na sobie?
-A to fartuch właśnie miałem robić kolacje tylko czekałem na chleb. Rozbieraj sie a ja czekam w salonie musimy porozmawiać.
-Tak musimy...-Hana zasmuciła sie jeszcze bardziej miała łzy w oczach ale powstrzymała sie od płaczu. Gdy zdjęła kurtke i buty poszła do salonu tak jak kazał jej Piotr.
-Co to jest?- Zapytała ze zdziwieniem Hana.
-Prosze usiądź.
-Pięknie to wygląda.- Powiedziała siadając do stołu. Przez całą kolacje prawie się do siebie nie odzywali. Gdy skończyli jeść Piotr postanowił się oświadczyć. Strasznie sie denerwował. Wstał i uklękną przed Haną.
-Czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną?- Hana lekko oszołomiona takim obrotem spraw bo spodziewała sie czegoś całkiem innego- rozstania.
-Tak....Piotr.....tak.....zostane twoją zoną.- Piotr założył jej na palec pierścionek i pocałował. Później wziął ukochaną na ręce i zaniósł do sypialni po czym spędzili dość szloną noc :)
Mieli wyjechać z samego rana ale po tak spędzonej nocy nie mieli sił wstawać. Po śniadaniu które zjedli ok. 12 spakowali się i wyjechali. Gdy dojechali było już późno więc odrazu poszli spać.
Komentujcie bo my naprawde nie wiemy czy
mamy pisac dalej czy wam sie nie
podoba i powinniśmy skończyć. Czekamy na komentarze.:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz