poniedziałek, 7 stycznia 2013

Niespodziewany powrót cz.2

W tym samym czasie do lekarskiego wszedł Piotr i usiadł koło Hany.
-Hana możemy porozmawiać?
Hana podniosła głowę i otarła oczy.
-O czym ty chcesz ze mną jeszcze rozmawiać?
-Proszę cię porozmawiajmy!
-No dobrze.
-Słyszałem twoją rozmowę z Leną...
-Ale...
-Poczekaj nic nie mów, posłuchaj mnie.
Piotr spojrzał na Hanę i zaczą jej szczerze mówić co czuł, gdy pojawił się James.
-Gdy tylko mi powiedziałaś, że James żyje i jest tutaj w Leśnej Górze świat mi się zawalił myślałem, że będziemy razem już do końca życia, a ty gdy cie odwiozłem po chrzcinach powiedziałaś, żebym cie zostawił i bo kochasz męża. Ty wcale nie wiesz co ja wtedy czułem.
-Piotr ...
-Poczekaj daj mi jeszcze coś powiedziec. Mąż Magdy zmarł i zostawił mi testament z wynikiem swojej bezpłodności i poprosił mnie żebym zaopiekował się nimi w tych trudnych chwilach. Więc postanowiłem spełnić jego ostatnie życzenie i chciałem być ojcem dla Tosi, ale z Magdą nic mnie nie łączy ja jej nawet nie kocham, nic między nami nie zaszło.
Hana popatrzyła na Piotra i powiedziała.
-Piotr! To co wtedy powiedziałam w samochodzie to nie prawda ja go nie kocham, nie czuje do niego tego co wcześniej. To co było mniędzy nami już dawno wygasło.
Piotr spojrzał na Hanę i chciał cos powiedzieć, lecz ona mu przeszkodziła.
-Dzwoniłam do ciebie, ale nie odbierałeś. Miałam ci coś ważnego do powiedzenia.
-Co takiego?
-Nie wiem jak ci to powiedzieć...
-Najlepiej prosto z mostu- powiedział Piotr nie wiedząc, że sytuacja jest naprawdę poważna.
Hana bliska łez wyszeptała.
-Byłam w ciąży.
-Jak to byłaś?
Hana rozpłakała się i odparła.
-Normalnie. Straciłam je, rozumiesz straciłam nasze dziecko.
Piotr uświadomił sobie, że to było jego dziecko i właśnie o nim rozmawiała z Leną. Nie pytając juz o nic przytulił Hanę, po chwili otarł jej łzy z policzków i ją pocałował.
-Hana kocham cię.
Ginekolożka popatrzyła na niego i odparła.
-Ja ciebie tez kocham Piotr.
I zaczęli się całować. Po chwili do gabinetu weszła Lena. Zapatrzona w kartę pacjęta zaczęła mówić.
-Hana to co przyj...... O przepraszam.
-O Lena! Wiesz co chyba nie przyjdę.
-Tak, tak rozumiem, już wam nie przeszkadzam. Pa.
Hana i Piotr uśmiechnęli się do siebie. Po chwili Piotr zapytał.
-Hana masz wolny wieczór?
-Tak.
-To wpadnij do mnie na kolację.
-A co z Magdą i Tosią?
-One już ze mną nie mieszkają, przeprowadziły się do siostry Magdy. To co z tą kolacją?
-Przyjdę, tylko nie wiem o której?
-No tak. Pasuje 19?
-Dobrze będe o 19.
Piotr właśnie przypomniał sobie, że ma sprawę do załatwienia z Tretterm, a Hana musiała wracać do pracy.
-Muszę już lecieć. Nie zapomnij o kolacji.
-Dobrze nie zapomne.
-Do zobaczenia.
Piotr pożegnał się i pocałował Hanę w policzek.

                             CDN.
                          Mamy nadzieje, że podobają się wam nasze opowiadana:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz