Pierwsze 2 tygodnie w górach mijały im spokojnie. Dużo spacerowali, zwiedzali itp. Pewnego dnia postanowili wybrac sie na narty.
-No to co ścigamy sie?- Zapytał Piotr.
-Ale ja nigdy nie jeździłam na nartach.
-Ja też nie. Oglądałem to na wielu filmach to bardzo łatwe.-Piotr pojechal a Hana została na górce.
-Ale film to nie to samo co rzeczywistość.- krzykneła za nim Hana.
Piotr był już prawie na dole gdy nagle stracił panowanie nad nartami i upadł. Gdy Goldberg to zobaczyła szybko do niego podjechała pomimo że nigdy tego nie robiła.
-Piotr, Piotr odezwij sie!!- zaczęła krzyczeć.
Gawryło leżał bez ruchu miał zamknięte oczy. Hana pochyliła się nad nim bo chciała sprwdzić czy oddycha. On nagle otworzył oczy i ją pocałował.
-Co ty wyprawiasz?- krzyknęła Hana.
-A co nie widać?- Odpowiedzial pytaniem na opytanie.
-Widac, widać. Tylko że ja tu od zmysłów odchodze zastanawiam sie czy zyjesz a ty jak gdyby nigdy nic mnie całujesz.
-Masz coś przeciwko?
-Ja? Nic...-lekko się usmiechnęła.- Dobrze sie czujesz? Nic ci nie jest?
-Nic tylko ręka mnie boli.
-Co?
-Reke mi przygniotłaś.
-A przepraszam. Musimy jechac do najblizszej przychodni.
-Dobrze ale wiedz że nic mi nie jest po za tym że ręka mnie boli i stwierdzam ze może byc złamana.
-Uważasz że jestem gruba i złamałam ci ręke?
-Ja nic takiego nie powiedziałem.
-Nie powiedziałeś ale pomyślałeś.
-Wcale nie-zaśmał sie Piotr.
-Yhm... Pomóc ci wstac?
-Wiesz co lepiej mi nie pomagaj troch sie ciebie boje.
-No wiesz co.....Piotr jak możesz?- udała obrażoną.
-Żartowałem.
W przychodni lekarz stwierdził że reka jest tylko stłuczona.
-Przepraszam cie kotku za tą ręke...- Hana ze smutną miną pocałowała Piotra w policzek.
-Oj Hana, Hana przecież to nie twoja wina . Gdybym tak nie szalał na tych nartach to by sie nic nie stalo. Nie obwiniaj siebie przecież ja wtedy tylko żartowałem. To nie wtedy sie zlamala gdy na nia usiadlas tylko jak upadłem.- Gawryło przytulił mocno Hane i namietnie pocałował.
2 dni później domek w ktorym sie zatrzymała Hana z Piotrem.
Był sliczny poranek słonce dobijało sie przez okno. Piotr jeszcze smacznie spał wiec Hana postanowiła że zrobi mu sniadanko. Zrobiła tak jak postanowila poszla do kuchni i zaczęla smazyc jajecznice. W tym samym czasie do Piotra dotarly piekne zapachy wiec wstal i udal sie do kuchni. Goldberg stała przy kuchence Piotr podszedl do niej i wyszeptal do ucha
-Czesc kochanie. Czemu juz wstalas?
-Dzien dobry Piotrusiu. Nie moglam juz spac wiec postanowilam ze zrobie dla nas sniadanie.
-Mmm...Jak pięknie pachnie.
-To siadaj do stołu zaraz ci nałoże
Zjedli razem sniadanie smieli sie rozmawiali bylo miło
-To ja pozmywam- zaproponowal Piotr
-Nie nie ja pozmywam a ty idz pod prysznic
-No dobrze ale wiedz ze ja nie jestem jakas kaleka tylko mam stłuczona reke. Nie musisz mnie we wszystkim wyreczac.
-Tak wiem ale...
-Nie ma zadnego ale. A i przez najblizszy czas ja zmywam
-Ale Piotr...
-Nie ma zadnego ale, a teraz nie dyskutuj tylko zmywaj a ja ide pod prysznic
Zblizal sie dzien wyjazdu z gór. Hana wlasnie pakowala siebie i Piotra
-Co ty robisz?-zapytal zdenerwowany Piotr
-No co? Pakuje nas.- Hana byla lekko przestraszona
-No właśnie nas. Nie uwazasz ze umialbym sam spakowac swoje rzeczy?
-Dobrze nie denerwuj sie tak
-Traktujesz mnie jak....
- No jak co ?
-Jak jakiego kaleke ktory nic nie moze sam zrobic
-Wcale cie tak nie traktuje
-Tak?! To dlaczego pare dni pod rzad robisz sniadania obiady kolacje ty zmywasz a mi nie pozwalasz nic zrobic. A na dodatek teraz nie pozwalasz mi sie spakowac- wykrzyczal
Hana w oczach miala łzy ale sie powstrzymala
-Jesli tak uwazasz to sam sie pakuj- wyrzuciala wszystkie ubrania z walizki i pobiegla do lazienki. Gdy byla juz w lazience weszla do wanny i wybuchnela placzem. Juz 5 minut woda leciala bez przerwy. Piotr zaczal sie martwic ze cos sie stalo i zacza sie dobijac
-Hana otworz . Przepraszam cie
-........- Zadnej odpowiedzi nie uslyszal
-Hana jak nie otworzysz to wywaze te drzwi- woda przestala leciec a Hana wyszla ale przedtem wytarla oczy zeby nie bylo widac ze plakala
-To juz nie mozna sie spokojnie umyc?
-Mozna ale myslalem ze sobie cos zrobilas
-A co mialabym sobie niby zrobic?
-Nie wiem ale po tym co zaszlo to nie wiedzialem co mam myslec. Przepraszam cie ze tak na ciebie nakrzyczalem
-Ale ja tylko chcialam ci pomoc
-Wiem, kochana jestes- przytulił ja i pocalowali sie
-Dobrze chodzmy juz bo zaraz musimy wyjezdzac
-Ale chyba nie pojedziesz w samym reczniczku?
-Zupełnie o tym zapomnialam. Pojde sie ubrac i mozemy wyjezdzac
-To ja poczekam w salonie
-Dobrze zaraz przyjde
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz