poniedziałek, 11 lutego 2013

Niespodzianka cz.1


HEJA JAK COS TO JEST CD OPOWIADANIA SZCZESLIWY POWROT TYLKO TROCHE ZMIENIŁYŚMY NAZWE.
Gdy przyjechali pod szpital czekał tam na nich Przemek
-Czesc.- Przemek
-Czesc-Hana
-Czesc- Piotr
-Mam wam cos waznego do powiedzenia.
-Co znowu chcesz mnie pouczac? Mowilam ci juz ze to moje zycie i ja decyduje z kim będe ukladala sobie zycie.
-Ale wcale nie chodzi mi jak ty to ujelas pouczanie.
-Więc o co chodzi?
-Chcialem was przeprosic a szczegolnie Piotra za to co mowilem. Zrozumialem ze zle zrobilem.
-Przeprosiny przyjęte.- Piotr
-Zycze wam wszystkiego dobrego. Wpadniecie do mnie jutro na kolacje?
-Jutro nas nie będzie.
-Jak to?
-Postanowilismy pojechac w góry.
-Aha. To jak wrócicie to wtedy sie umówimy. A na ile jedziecie?
-Jeszcze nie wiemy do końca ale pewnie na jakies 3 tygodnie.
Hana już poszła a Piotr jeszcze zostal bo musial wziąść jakies dokumenty z samochodu. Przemek też został.
-Mam nadzieje że nie skrzywdzisz jej tym razem.
-Tamtym razem tez jej nie skrzywdzilem to nie bylo tak jak myslisz.
-A jak?
-Dostalem list od Soszynskiego z jego wynikiem bezpłodnosci i z prośba abym zaopiekowal sie nimi. Ale to juz przeszlosc.
-Aaa..Przepraszam nie wiedzialem.
-Nie ma sprawy Hana tez nie wiedziala ale wszystko sobie wyjasnilismy.
-To zycze wam jeszcze raz duzo szczescia.
-Dzieki. Musze juz isc.
-Ok, czesc.
-Czesc.
Izba przyjęć Piotr rozmawia ze swoja dawna znajoma ktora jest akurat jego pacjetka.
-Iwona widze obraczke na twoim palcu co oznacza ze znalazlas juz swoja druga połówke.
-A tak mam cudownego męża i dwójke wspaniałych dzieci. A u ciebie jak widac szczescie nie dopisalo brak obraczki oznacza brak zony.
-To nie tak mam zone a obraczki nie nosze do pracy bo mi przeszkada w operacjach.
W tym samym czasie na izbe weszla Hana.
-Piotr.....
-O kochanie poznaj moja stara znajmoma.- Podszedł do niej i ja pocalował  wpoliczek
-Co ty wyprawiasz?
-Później ci to wytłumacze.-Szwpna jej do ucha.
-Czesc jestem Iwona a ty pewnie zona Piotra?
-Zona?-Piotr lekko szturchna Hane- A tak tak.Jestem Hana ZONA Piotra.-spojrzala gniewnym wzrokim na Piotra.
Gdy Piotr skończył przyjmowac pacjentow nadeszla pora rozmowy  "męża" i "żony" (Piotra i Hany)
-Co to było?
-Ale o co chodzi?
-No o "ZONE"
-A to. No bo Iwona twierdzila że do konca bede kawalerem. Musialem sie jakos bronic.
-Aha i do tego wykorzystałeś mnie tak?
-No tak ale ja jej chyba nie oklamalem no moze troszeczke.
-W zasadzie to oklamales ja i to bardzo. Po pierwsze nie jestesmy małżeństwem po drugie nie jestesmy zareczeni jedyne co jest prawda to to ze jestesmy razem chyba ze ja o czyms nie wiem?
-Chodzmy juz- piotr obja Hane i skierowal sie do wyjscia. (Juz niedługo to wszystko bedzie prazda. O ile zgodzisz sie zostac moja zona)- pomyslał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz