Gdy weszli do domu Ewa odrazu zaczęła pytać.
-No braciszku bój sie Boga, gdzie ty byłeś?
-Przepraszam cie bardzo ale musialem szybko coś wyjaśnic...Ale to juz wszystko wyjaśniłem-uśmiechnął sie do Hany- A teraz poznaj to jest Hana moja narzeczona.
-Miło mi jestem Hana- podała reke Ewie
-Mi równiez, jestem Ewa- uścisnęła ręke Hany
-No to skoro już sie wszyscy znamy- wtrącił sie Piotr- to moze coś zjemy?Nie wiem jak wy ale ja jestem srasznie głodny...
-A ty tylko o jedzeniu.
-Nic sie nie zmieniłeś braciszku
-Najwidoczniej, ale teraz chodźcie coś zamówimy...
-No dobrze, a co polecasz?- zapytała Ewa
-Piotr rozmawialismy juz o tym niezdrowym jedzieniu- wtrąciła się Hana
-No tak, a masz lepszy pomysł?
-A o co chodzi, jeśli można wiedzieć?- zapyała Ewa
-No bo Hana mówi, że to co zamawiamy jest niezdrowe i jak tak dalej bedziemy to jeść to będzie gruba
-No wiesz ona poniekad ma racje. To jedzenie jest strasznie niezdrowe, ale gruba to ty nie jesteś---sama skóra i kości.
-No nie i ty tez przeciwko mnie. No to w takim razie wy robicie obiad.
-Nie ma tak dobrze. Ty nakrywasz do stołu...
-No dobra...
-Chodź Piotruś zaraz zrobimy taki obiad że.....
-No jaki obiad?- wtrąciła sie Hana
-A to będzie niespodzianka
Po obiedzie w salonie Piotr rozmawia z Ewą, a Hana poszła do łazienki
-A co tam u ciebie słychać siostra, jak tam z Pawłem?
-A wszystko w porzadku. Ty lepiej opowiadaj jak tam u ciebie, widze ze w końcu postanowiłes założyc rodzine.
-No tak właśnie mnie to dopadło - powiedział z żartem
-Znowu mnie obgadujecie- powiedziała Hana wchodzac do salonu
-Ale my wcale cie nie obgadujemy- zaprzeczył Piotr
-Tak jasne, przeciez słyszałam jak mówiliscie o rodzinie
-No właśnie o rodzinie, a nie o tobie
-Czyli że ja nie należe do rodziny?
-Należysz ale my mówilismy ogólnie o rodzinie
-No to nie mogłeś tak odrazu?-zapytała choć sama juz nie wiedziała do czego zmierza ta dziwna konwersacja
-Mogliśmy ale ty zaczełas coś mówic i nie mogłem dojść do słowa
-Aha czyli uważasz że to moja wina?
-Ale o czym ty mówisz?
-A wiesz sam juz nie wiem- zaśmiala sie Hana
-Oj Hana, Hana. Chodź tu do mnie ty moja rodzinko- Piotr mówiac to rownież sie zaśmiał
Hana podeszła do niego, usiadła na kolanach i sie przytuliła, a Ewa w tym czasie poszła do kuchni zrobic cos do picia
-Hanuś co ty taka gorąca? Dobrze sie czujesz?
-Wszystko ok
-Nie jest ok, idziesz do łóżka a ja zaraz przyniose termometr
-Ale mi naprawde nic nie jest
-W takim razie zaraz....
-No co zaraz?
-Zaraz zobaczysz- wziął Hane na ręce
-Ej, zostaw mnie
-Sama tego chciałas
-Wcale nie, odstaw mnie z powrotem na podłoge
-O nie. Nie chciałas iść sama to ja ci w tym pomoge
-Jeśli mnie nie puscisz to...
-To?
-To sie juz wiecej do ciebie nie odezwe
-Dobra sama chciałas- Piotr chciał ja puścić
-Nie puszczaj- owinęla rece dookoła jego szyi i mocno do niego przywarła
-Ja już nic nie rozumiem
-Bo tu nie ma nic do rozumienia. No raz, dwa zanieś mnie do sypialni
-Dobrze.- Piotr zaniósł Hane do sypialni a sam poszedł po termometr
-Trzymaj- podał jej termometr- zmierz temperature
-Hana posłusznie wzięła od niego termometr i włożyła pod koszulke. Nagle zrobiło jej sie niedobrze i pobiegła do łazienki, ledwo zdązyła dobiedz bo po chwili zwymiotowała. Piotr pobiegł za nią
-Wszystko w porzadku?-zapytał klękając koło niej i delikatnie głaskajac po plecach
-Tak to pewnie tylko zatrucie albo grypa-Hana wstała i wyszła z łazienki. Skierowała sie w strone sypialni, usiadła na łózku i ponownie włożyła termometr pod pache. Gdy go wyjęla Piotr odrazu jej go zabrał
-No ładnie 39 stopni. Powinnas isc do lekarza
-Ale mówiłam ci juz, to tylko grypa
-Niech ci bedzie, ale bierzesz wolne dopóki nie wyzdrowiejesz
-Ale Wójcik...
-On napewno świetnie da sobie rade bez ciebie
-No dobrze- zgodziła sie bo i tak nie miala sil zeby sie z nim kłócić
-To ja jade odwieźdź Ewe, pożniej wstąpie do apteki. A ty masz odpoczywac.
-Dobrze panie doktorze- uśmiechnęła sie do niego
Gdy Piotr wyszedł Hana długo myslała o swoim złym samopoczuciu az w koncu zasnęła. O 16 wrócił Piotr. Wszedł po cichu, myślał ze Hana juz śpi. Wszedł do sypialni, Goldberg smacznie spała. Usmiechnął sie do siebie, podszedł do niej i pocałował w skroń
-O już wróciłeś?
-Przepraszam nie chciałem cie obudzic
-Spokojnie juz nie spałam
-Tak jasne, słysząłem jak chrapałas
-Ja chrapałam?! No wiesz co przecież ja nie chrapie- udała obrazona
-Przeciez ja tylko żartowałem.- pocałował ja w policzek- A swoja droga to widze że juz lepiej sie cz....-nie zdazył dokonczyc bo Hana zerwala sie z łozka i pobiegła do łazienki bo niedobrze jej sie zrobiło. Za chwile wrociła z powrotem do sypialni
-Kładź sie, a ja zaraz przyniose ci leki
-Yhym...
Piotr podał jej wszystkie leki, Hana zasnęła a on koło niej. Spali tak az do rana. Hana obudziła sie pierwsza bo strasznie swędzialy ja nogi i brzuch. Powoli wstała i poszła do łazienki. Podnisła bluzke do góry i spojrzała w lusterko.Całe ciało miała w jakichś kroskach. Stała tak jeszcze chwile i ogladała swoje ciało. W tym samym czasie obudził sie Piotr, położył ręke na miejscu Hany i chciał sie do niej przytulic ale jej tam nie było. Szybko wstał i poszedł zobaczyc czy jest w kuchni- nie było jej tam, wiec szybko poszedł do salonu ale tam tez jej nie było. Strasznie sie przestraszył ze cos sie stało, ale nagle Hana wyszla z łazienki
-Czesc kochanie- podeszła do niego i sie przytuliła
-Cześć kotku, jak sie czujesz?
-Juz lepiej
-To sie bardzo ciesze...- zaczęli sie całować. Piotr wziął Hane na rece i zaniósł do sypialni. Powoli ściągną z niej bluzke.
-Hana?
-Hmm...
-Co to jest?
-Ale co?
-No te krostki
-A to! Nie wiem pewnie to jakies uczulenie
-Pokaz mi to...
-Ale to naprawde nic poważnego
-No nie wiem, jak dla mnie to to wyglada na...
-No na co panie doktorze?
-Ja jestem tylko chirurgiem ale to mi wygląda na ospe wietrzną
-Że co ?
-No ospa
-O Boże a ja myslałam ....-powiedziala cicho ale Piotr usłyszal
-No co takiego myslalas?
-Nie nic, zreszta nie wazne
-No powiedz mi
-No bo ja myslalam...
-No powiedz w koncu
-Po prostu myslalam ze to zwykała grypa a ta wysypak to uczulenie
-Mhm,ale poczekaj przy ospie nie wystepuja wymioty....
-No tak, a moge liczyc na jakies sniadanie?-szybko zmieniła temat
-No wiesz lodówka stoi tam gdzie stała wiec...
-No wiesz co jestes okropny!- pocałowała go w usta
-To mi sie podoba, teraz moge isc zrobic to sniadanie
-No to czekam- położyła sie na łózku i przykryła kołdra. Cały czas myslała o swoim przypuszczeniu : przeciez te wymioty, omdlenia no i na dodatek okres jej sie spóźniał 2 tygodnie. Z zamyslen wyrwal ja glos Piotra
-Co wolisz kawe czy herbate?
-Yyy...kawe albo nie herbate z mlekiem
-Co herbate z mlekiem?
-No co ?
-Przeciez to jest okropne
-Wcale nie- odpowiedziała. "Boze co ja wygaduje przeciez ja nigdy tego nie lubiłam. Co sie ze mna dzieje"-pomyslala
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz