niedziela, 24 lutego 2013

Mały wypadek i pierwsza sprzeczka

Pierwsze 2 tygodnie w górach mijały im spokojnie. Dużo spacerowali, zwiedzali itp. Pewnego dnia postanowili wybrac sie na narty.
-No to co ścigamy sie?- Zapytał Piotr.
-Ale ja nigdy nie jeździłam na nartach.
-Ja też nie. Oglądałem to na wielu filmach to bardzo łatwe.-Piotr pojechal a Hana została na górce.
-Ale film to nie to samo co rzeczywistość.- krzykneła za nim Hana.
Piotr był już prawie na dole gdy nagle stracił panowanie nad nartami i upadł. Gdy Goldberg to zobaczyła szybko do niego podjechała pomimo że nigdy tego nie robiła.
-Piotr, Piotr odezwij sie!!- zaczęła krzyczeć.
Gawryło leżał bez ruchu miał zamknięte oczy. Hana pochyliła się nad nim bo chciała sprwdzić czy oddycha. On nagle otworzył oczy i ją pocałował.
-Co ty wyprawiasz?- krzyknęła Hana.
-A co nie widać?- Odpowiedzial pytaniem na opytanie.
-Widac, widać. Tylko że ja tu od zmysłów odchodze zastanawiam sie czy zyjesz a ty jak gdyby nigdy nic mnie całujesz.
-Masz coś przeciwko?
-Ja? Nic...-lekko się usmiechnęła.- Dobrze sie czujesz? Nic ci nie jest?
-Nic tylko ręka mnie boli.
-Co?
-Reke mi przygniotłaś.
-A przepraszam. Musimy jechac do najblizszej przychodni.
-Dobrze ale wiedz że nic mi nie jest po za tym że ręka mnie boli i stwierdzam ze może byc złamana.
-Uważasz że jestem gruba i złamałam ci ręke?
-Ja nic takiego nie powiedziałem.
-Nie powiedziałeś ale pomyślałeś.
-Wcale nie-zaśmał sie Piotr.
-Yhm... Pomóc ci wstac?
-Wiesz co lepiej mi nie pomagaj troch sie ciebie boje.
-No wiesz co.....Piotr jak możesz?- udała obrażoną.
-Żartowałem.
W przychodni lekarz stwierdził że reka jest tylko stłuczona.
-Przepraszam cie kotku za tą ręke...- Hana ze smutną miną pocałowała Piotra w policzek.
-Oj Hana, Hana przecież to nie twoja wina . Gdybym tak nie szalał na tych nartach to by sie nic nie stalo. Nie obwiniaj siebie przecież ja wtedy tylko żartowałem. To nie wtedy sie zlamala gdy na nia usiadlas tylko jak upadłem.- Gawryło przytulił mocno Hane i namietnie pocałował.
2 dni później domek w ktorym sie zatrzymała Hana z Piotrem.
Był sliczny poranek słonce dobijało sie przez okno. Piotr jeszcze smacznie spał wiec Hana postanowiła że zrobi mu sniadanko. Zrobiła tak jak postanowila poszla do kuchni i zaczęla smazyc jajecznice. W tym samym czasie do Piotra dotarly piekne zapachy wiec wstal i udal sie do kuchni. Goldberg stała przy kuchence Piotr podszedl do niej i wyszeptal do ucha
-Czesc kochanie. Czemu juz wstalas?
-Dzien dobry Piotrusiu. Nie moglam juz spac wiec postanowilam ze zrobie dla nas sniadanie.
-Mmm...Jak pięknie pachnie.
-To siadaj do stołu zaraz ci nałoże
Zjedli razem sniadanie smieli sie rozmawiali bylo miło
-To ja pozmywam- zaproponowal Piotr
-Nie  nie ja pozmywam a ty idz pod prysznic
-No dobrze ale wiedz ze ja nie jestem jakas kaleka tylko mam stłuczona reke. Nie musisz mnie we wszystkim wyreczac.
-Tak wiem ale...
-Nie ma zadnego ale. A i przez najblizszy czas ja zmywam
-Ale Piotr...
-Nie ma zadnego ale, a teraz nie dyskutuj tylko zmywaj a ja ide pod prysznic
Zblizal sie dzien wyjazdu z gór. Hana wlasnie pakowala siebie i Piotra
-Co ty robisz?-zapytal zdenerwowany Piotr
-No co? Pakuje nas.- Hana byla lekko przestraszona
-No właśnie nas. Nie uwazasz ze umialbym sam spakowac swoje rzeczy?
-Dobrze nie denerwuj sie tak
-Traktujesz mnie jak....
- No jak co ?
-Jak jakiego kaleke ktory nic nie moze sam zrobic
-Wcale cie tak nie traktuje
-Tak?! To dlaczego pare dni pod rzad robisz sniadania obiady kolacje ty zmywasz a mi nie pozwalasz nic zrobic. A na dodatek teraz nie pozwalasz mi sie spakowac- wykrzyczal
Hana w oczach miala łzy ale sie powstrzymala
-Jesli tak uwazasz to sam sie pakuj- wyrzuciala wszystkie ubrania z walizki i pobiegla do lazienki. Gdy byla juz w lazience weszla do wanny i wybuchnela placzem. Juz 5 minut woda leciala bez przerwy. Piotr zaczal sie martwic ze cos sie stalo i zacza sie dobijac
-Hana otworz . Przepraszam cie
-........- Zadnej odpowiedzi nie uslyszal
-Hana jak nie otworzysz to wywaze te drzwi- woda przestala leciec a Hana wyszla ale przedtem wytarla oczy zeby nie bylo widac ze plakala
-To juz nie mozna sie spokojnie umyc?
-Mozna ale myslalem ze sobie cos zrobilas
-A co mialabym sobie niby zrobic?
-Nie wiem ale po tym co zaszlo to nie wiedzialem co mam myslec. Przepraszam cie ze tak na ciebie nakrzyczalem
-Ale ja tylko chcialam ci pomoc
-Wiem, kochana jestes- przytulił ja i pocalowali sie
-Dobrze chodzmy juz bo zaraz musimy wyjezdzac
-Ale chyba nie pojedziesz w samym reczniczku?
-Zupełnie o tym zapomnialam. Pojde sie ubrac i mozemy wyjezdzac
-To ja poczekam w salonie
-Dobrze zaraz przyjde

wtorek, 12 lutego 2013

Niespodzianka cz.2

Gdy po pracy Hana odwiozła Piotra do domu sama pojechala złożyc papiery rozwodowe. W tym czasie Piotr szykowal dla Hany niespodzianke. Po 2 godzinach Goldberg wróciła do domu od adwokata i zadzwoniła dzwonkiem bo zapomniala kluczy choc tak naprawde Piotr jej zabral na wypadek gdyby wczesniej wróciła. Piotr cały wysmarowany mąką przyprawami itp. poszedł otworzyć drzwi.
-O cześć kotku już jesteś?
-Tak jestem. Moge wejść.
Piotr zatrzasną jej drzwi przed nosem zapomnial o najwazniejszym- obrączce(to miały być oświadczyny)
-Piotr co ty wyprawiasz do cho***y?Co się dzieje? Ktoś tam jest? Jakas kobieta?
-Hanuś poczekaj na mnie na dole mam super ważną sprawę do załatwienia. Pojedziesz ze mną.
-Ale Piotr...
-Nie pytaj o nic tylko poczekaj w samochodzie.
-No dobrze tylko szybko.
W SAMOCHODZIE:
-To teraz mozesz mi powiedziec co to za ważna sprawa?
-Nie teraz dowiesz sie w swoim czasie.
-Aha. A gdzie jedziemy?
-Do Centrum Handlowego.
-No dobra. Nie pytam po co...
-Słusznie
W CENTRUM HANDLOWYM:
-Idź do jakiegos sklepu i wybierz sobie cos ładnego. Ja stawiam.
-A ty?
-Ja mam sprawe.
-Mam sie bac?
-Nie masz czego poprostu idz i wybierz sobie cos fajnego.
-No dobrze.
Hana poszła do jakiegos butiku a Piotr poszedl o jubilera. W butiku Hana spotkała Lene.
-Czesc.
-O czesc Hana. Co ty tutaj robisz?
-A wiesz przyjechałam z Piotrem na zakupy.
-A gdzie on jest?
-No właśnie nie wiem.
-Jak to?
-....- Hana milczała.
-Hana pogadamy?
-Dobrze.
PARE MINUT PÓŹNIEJ W KAWIARNI:
-A więc mów co się dzieje. Tylko mi tu nie zmyślaj- powiedziała Lena gdy przyjaciółka chciala sie wymigac od odpowiedzi.
-Odwiozłam Piotra po pracy do domu a sama pojechałam do adwokata....... -Hana opowiedziala dalszy ciąg minionych godzin.- Boje sie że on może kogos miec.
-Nie wiem co powiedzieć. Ale nie wydaje mi sie żeby kogos mial.
-A jak to wszystko wytłumaczysz. Moze w domu była jego kobieta i dlatego mnie nie wpuścił.
-No nie wiem. Moze zapytaj o to jego.
-Pytałam a on powiedział żebym o nic nie pytała i że dowiem się w swoim czasie. Lena ja go bardzo kocham i myslałam ze on mnie też. A jak to prawda że on ma kogoś. Nie wiem jak ja sie po tym wszystkim pozbieram.
-Ty się nie martw na zapas najpierw porozmawiaj z nim szczerze.
Właśnie zadzwonił telefon Hany
-To Piotr.-Hana
-Słucham?-Hana
-Hanuś gdzie jestes ?-Piotr
-W kawiarni z Leną. A ty gdzie jesteś?-Hana
-Czekam na ciebie w samochodzie.-Piotr
-To zaraz będe.-Hana
-Musze już iść. Dzieki za rozmowe. Pa.-Hana
-Pa.-Lena

 Całą droge do domu milczeli. Ani Hana nie odezwała się do Piotra bo myslala o tym wszystkim co sie wydarzyło że mieli jechac w góry i w ogóle a tu okazuje sie że Piotr kogos ma (chodź wcale tak nie było) a Piotr myślał jak to bedzie z oświadczynami że wszystko już wystygło itp. Musiał zająć czymś Hane zeby mógł podgrzać jedzenie i choć troche ogarnąć kuchnie.Gdy podjechali pod dom Piotr wpadł na pewien pomysł.
-Mogłabyś pójść do spożywczaka.... po chleb na kolacje?
-A nie mogliśmy kupić w centrum handlowym?
-No moglismy ale całkiem mi to z głowy wyleciało. To co pójdziesz?
-No dobrze. Wracam za 15 minut.
-Nie musisz się spieszyć.- Te słowa dały dały Hanie do myslenia. Czy on naprawde może kogoś mieć? O co tu chodzi?- całą droge myślała tylko o tym. Natomiast Piotr szybko pobiegł do domu i zaczął sprzątać. 20 minut później Hana była już przed domem Piotr już skończył sprzątać(tak naprawde wcale nie sprzątał tylko powrzucał brudne garnki do szafek).Gdy zadzwonił dzwonek poszedł szybko otworzyć.
-O jesteś już.
-Tak jestem. Nie zamkniesz mi drzwi przed nosem?
-Nie...No Hana przepraszam ciebie za tamto. Wchódź.
-A co ty masz na sobie?
-A to fartuch właśnie miałem robić kolacje tylko czekałem na chleb. Rozbieraj sie a ja czekam w salonie musimy porozmawiać.
-Tak musimy...-Hana zasmuciła sie jeszcze bardziej miała łzy w oczach ale powstrzymała sie od płaczu. Gdy zdjęła kurtke i buty poszła do salonu tak jak kazał jej Piotr.
-Co to jest?- Zapytała ze zdziwieniem Hana.
-Prosze usiądź.
-Pięknie to wygląda.- Powiedziała siadając do stołu. Przez całą kolacje prawie się do siebie nie odzywali. Gdy skończyli jeść Piotr postanowił się oświadczyć. Strasznie sie denerwował. Wstał i uklękną przed Haną.
-Czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną?- Hana lekko oszołomiona takim obrotem spraw bo spodziewała sie czegoś całkiem innego- rozstania.
-Tak....Piotr.....tak.....zostane twoją zoną.- Piotr założył jej na palec pierścionek i pocałował. Później wziął ukochaną na ręce i zaniósł do sypialni po czym spędzili dość szloną noc :)
Mieli wyjechać z samego rana ale po tak spędzonej nocy nie mieli sił wstawać. Po śniadaniu które zjedli ok. 12 spakowali się i wyjechali. Gdy dojechali było już późno więc odrazu poszli spać.




                                                       Komentujcie bo my naprawde nie wiemy czy
                                                                mamy pisac dalej czy wam sie nie
                                                 podoba i powinniśmy skończyć. Czekamy na komentarze.:)

poniedziałek, 11 lutego 2013

NIEZAPOMNIANY WEEKEND CZ.III

Rano mama Hany postanowiła ich wypuścić. Gdy otworzyła drzwi zobaczyła Piotra i Hane wtulonych w siebie. Piotr akurat się obudził.
-Dzień dobry
-Dzień dobry, przepraszam nie chciałam cię obudzić
-Nic nie szkodzi
-Może chcesz zjeść śniadanie
-O tak. Jestem strasznie głodny-delikatnie uwolnił Hane ze soich objęć

PRZY ŚNIADANIU
-Jak spędziliście wczorajsze po południe
-Było pełne wrażeń
-To znaczy?
-NIe, nic-Piotr uśmięchnął się do siebie
Gdy kończyli śniadanie do kuchni weszła Hana
-O widzę że dobrze się bawicie, a mnie nikt nie zbudził
-Tak ładnie spałaś, aż szkoda było cię budzić
-Dobra, dobra
-Jestem strasznie głodna, wczoraj po południu nic nie jadłam- spojrzała się gniewnym wzrokiem na mamę
-Przepraszam, nie wiedziałam że ktoś tam jest
-Tak mamo, a to że to jest mój pokój też nie wiedziałaś?
-Przecież przeprosiłam
-Hana uspokuj się, przecież twoja mama już przeprosiła. Usiądź może coś zjesz?
-Dobrze-usiadła przy stole
-To może ja już pójdę
-Tak będzie najlepiej
-Nie, nie proszę zostać
-Nie idę i tak mam dużo pracy
Mama Hany poszła
-Nie musiałaś tak na nią naskakiwać
-A ty nie musisz się tak podlizywać
-Ja się podlizuję?

-A co niby ja?
-Skończ już 
-Idę, zjem w swoim pokoju
-Nikt cię tu nie trzyma
-Wiesz zastanawiam się co ty tu robisz
-Przyjechałem tu dla ciebie. Myślałem, że coś ci się stało

-Jak widac jestem cała i zdrowa
-W takim razie....
-Co?
-Jak chcesz zaraz mnie tu nie będzie
Wiesz co.... chcę
-Pozwolisz, że tylko dokończę kawę
-Proszę bardzo
Hana poszła do swojego pokoju głośno tupiąc wchodząc po schodach. Usiadła na brzegu łóżka i zrozumiała co zrobiła." Wyrzuciłam z domu faceta którego tak naprawdę kocham". Odechciało jej sie jeśc i zaczęła płakac. Piotr w tym czasie miał już wychodzić gdy usłyszał jej płacz. Na początku to zlekceważył, ale doszło do niego, że to przez niego Hana płcze. postanowił pójść do niej. Wchodząc po schodach zastanawiał się jak ją przeprosić. Był już pod jej pokojem, przez chwle się wachał czy tam pójśc i czy robi dobrze zostając......
                                                                         Hejka
                       Mamy nadzieję że opowiadania się podobają. Następne już niedługo.

Niespodzianka cz.1


HEJA JAK COS TO JEST CD OPOWIADANIA SZCZESLIWY POWROT TYLKO TROCHE ZMIENIŁYŚMY NAZWE.
Gdy przyjechali pod szpital czekał tam na nich Przemek
-Czesc.- Przemek
-Czesc-Hana
-Czesc- Piotr
-Mam wam cos waznego do powiedzenia.
-Co znowu chcesz mnie pouczac? Mowilam ci juz ze to moje zycie i ja decyduje z kim będe ukladala sobie zycie.
-Ale wcale nie chodzi mi jak ty to ujelas pouczanie.
-Więc o co chodzi?
-Chcialem was przeprosic a szczegolnie Piotra za to co mowilem. Zrozumialem ze zle zrobilem.
-Przeprosiny przyjęte.- Piotr
-Zycze wam wszystkiego dobrego. Wpadniecie do mnie jutro na kolacje?
-Jutro nas nie będzie.
-Jak to?
-Postanowilismy pojechac w góry.
-Aha. To jak wrócicie to wtedy sie umówimy. A na ile jedziecie?
-Jeszcze nie wiemy do końca ale pewnie na jakies 3 tygodnie.
Hana już poszła a Piotr jeszcze zostal bo musial wziąść jakies dokumenty z samochodu. Przemek też został.
-Mam nadzieje że nie skrzywdzisz jej tym razem.
-Tamtym razem tez jej nie skrzywdzilem to nie bylo tak jak myslisz.
-A jak?
-Dostalem list od Soszynskiego z jego wynikiem bezpłodnosci i z prośba abym zaopiekowal sie nimi. Ale to juz przeszlosc.
-Aaa..Przepraszam nie wiedzialem.
-Nie ma sprawy Hana tez nie wiedziala ale wszystko sobie wyjasnilismy.
-To zycze wam jeszcze raz duzo szczescia.
-Dzieki. Musze juz isc.
-Ok, czesc.
-Czesc.
Izba przyjęć Piotr rozmawia ze swoja dawna znajoma ktora jest akurat jego pacjetka.
-Iwona widze obraczke na twoim palcu co oznacza ze znalazlas juz swoja druga połówke.
-A tak mam cudownego męża i dwójke wspaniałych dzieci. A u ciebie jak widac szczescie nie dopisalo brak obraczki oznacza brak zony.
-To nie tak mam zone a obraczki nie nosze do pracy bo mi przeszkada w operacjach.
W tym samym czasie na izbe weszla Hana.
-Piotr.....
-O kochanie poznaj moja stara znajmoma.- Podszedł do niej i ja pocalował  wpoliczek
-Co ty wyprawiasz?
-Później ci to wytłumacze.-Szwpna jej do ucha.
-Czesc jestem Iwona a ty pewnie zona Piotra?
-Zona?-Piotr lekko szturchna Hane- A tak tak.Jestem Hana ZONA Piotra.-spojrzala gniewnym wzrokim na Piotra.
Gdy Piotr skończył przyjmowac pacjentow nadeszla pora rozmowy  "męża" i "żony" (Piotra i Hany)
-Co to było?
-Ale o co chodzi?
-No o "ZONE"
-A to. No bo Iwona twierdzila że do konca bede kawalerem. Musialem sie jakos bronic.
-Aha i do tego wykorzystałeś mnie tak?
-No tak ale ja jej chyba nie oklamalem no moze troszeczke.
-W zasadzie to oklamales ja i to bardzo. Po pierwsze nie jestesmy małżeństwem po drugie nie jestesmy zareczeni jedyne co jest prawda to to ze jestesmy razem chyba ze ja o czyms nie wiem?
-Chodzmy juz- piotr obja Hane i skierowal sie do wyjscia. (Juz niedługo to wszystko bedzie prazda. O ile zgodzisz sie zostac moja zona)- pomyslał.

czwartek, 7 lutego 2013

NIEZAPOMNIANY WEEKEND CZ.II

1,5 godziny póżniej.
Do drzwi ktoś pukał.

- Gdzie ona jest?-spytał zaniepokojony Piotr
- Ale kto?
- Jakto kto, Hana
- Aaa, ona jest na górze- odpowiedział tata Hany
- Nic jej nie jest?
- Nic, ona tylko.. śpi- tego ostatniego słowa Piottr już nie usłyszał, bo był już na piętrze.
Wszedł powoli, ale gdy zobaczył, że ma zamknięte oczy zaczął ją budzić i nic. Zdecydował się w końcu lekko ją uderzyć w twarz
-Auć, to bolało
-Przepraszam
-Piotr?! Co ty tu robisz?
-Twoja mama zadzwoniła i powiedziała, coś ci się stało
- Jalk widać nic mi nie jest
-Zauważyłem
W czasie kiedy rozmawiali mama Hany zamknęła drzwi na klucz. Gdy po skończonej rozmowie chcieli wyjść to okazało się że dzrzwi są zamknięte.
- Super, utkwiliśmy tu na dobre- powiedziała zdenerwowana HAna
-I na złe- powiedział do siebie Piotr
- Słucham?
- Nie nic
- Wiesz nie musiłeś mnie bić
- I pozwolić żeby coś ci  się stało, tak?
-Przecież wies że nic mi nie jest
-Teraz wiem, ale wcześniej nie wiedziałem
Hana zastanowiała się jak wydostać się z pokoju.
- Chcesz się z tąd wydostać- spytała Piotra
- A jak myślisz?
- Chcesz. Musisz mi pomóc- zaczęła wiązać prześcieradła
-Co ty wyprawiasz?
- Jak to co? Próbuje się z tąd wydostać
Przewiesiła prześcieradło przez okno. Chciała już schodzić, ale PIotr zagrodził jej drogę wchodząc na parapet.
- Możesz się przesunąć ?
-Chcesz zejść z takiej wysokości?
-Muszę nie chcę tu zostać na zawsze
- Ale ja ci nie pozwolę
Hana zaczęła się przepychać, aż Piotr stracił równowagę i wypadł
-Piotr! Nic ci nie jest?
- Nie nic. Mogłabyś mnie wciągnąc bo sam nie dam rady wejśc
-Że co?! Ja?
-NIkogo innego tu nie ma
-Muszę coś ci powiedzieć
- Dobrze ale streszczaj się, długo tak nie wytrzymam
- Bo..bo mam lęk wysokości
- Co?!! I ty chciałas schodzić z takiej wysokości
-Wszystko to robiłam w przypływie emocji
- To znaczy nie pomożesz mi.
Podchodąc do okna spojrzała w dół
-Raczej nie
- Dobra poradzę sobie sam- powoli zaczął się wspinać
Hana usiadła na łóżku
-Co ty taka smutna- powiedział Piotr gdy już wszedł
-Ja wcale nie jestem smutna- odpowiedziała ocierając łze
-Przecież widzę
-No tak. Myślałam, że jak tu przyjadę to odpocznę.
-Od czego?
-Od tego wszystkiego. Od pracy.. po prostu od codzienności
- I co nie odpoczywasz?
-Nie widzisz?
-Czego?
-Jak tylko przyjechałam to moja mama pytała o ciebie
-No i ..
-Chodzi o to, ż eona wtrąca się w moje życie-położyła się na łózku i zaczęła płakać
-Nie martw się matki już takie są-położył się koło niej i ją przytulił. Po jakimś czasie obydwoje zasnęli...

wtorek, 5 lutego 2013

Hejka, teraz trochę z innej beczki:)

Poszłyśmy dzisiaj na przedstawienie. Przedstawinie jak każde inne. Po dłuższej chwili od rozpoczęcia spektaklu wszedł pewien  mężczyzna. Wszystko byłoby pięknie i wspaniale gdyby tak od niego nie śmirdziało, ale to nie jest najgorsze. Najgorsze jest w tym że on usiadł koło nas. Próbowałyśmy jakoś zatkać nosy żeby tego nai czuc , ale się nie dało. Z niecirpliwością czekałyśy na koniec. Gdy skończyło się przedstawinie to miałyśmy już wyjść, a tu ktoś wyszedł na scene i zaczął przemawiać. Trwało to jakieś pół godziny. Nie mogłyśmy przestać się śmiać, bo tak śmirdziło, a na dodatek ten facet co wyszedł na scenę zaczął się strasznie jąkać. Czekałyśy tylko na chwile gdy powie on dziękuje bardzo i zejdzie ze sceny, gdy to się stało szybko wyszłyśmy z sali. W drodze powrotnej opowiadałyśy sobie nasze wrażenia z tego co się działo na spektaklu.:).

poniedziałek, 4 lutego 2013

NIEZAPOMNIANY WEEKEND CZ I

Hana zdecydowała się pojechać nad morze do rodziców.
- Dawno Ciebie u nas nie było.
- Wiem mamo, zauważyłam to
- A co ty sama?
- A z kim niby miałabym przyjechać?
- No z...
- ?
- Z Piotrem
- Mamo przestań. Ciągle wtrącasz się w moje życie.
- No właśnie kochanie, daj jej spokój. Dopiero co przyjechała.
- Dzięki tato.
Poszli do domu. Hana poszła się rozpakować, a jej mama dzwoniła do Piotra
- Halo, Piotr ?
- Tak to ja
- Nie wiem co mam robić
- Ale co się stało?
- Hanie coś jest
- Zadzwońcie po karetke
- Już dzwoniłam. Ale byłabym spokojniejsza gdybyś ty tu był
- Zobaczę co da się zrobić
- Dziękuje
Gdy mama hany skończyła rozmowę do salonu weszła Hana ( cała i zdrowa ).
- Z kim rozmawiałaś?
- Ja?
- Tak ty
- Z nikim
- Przecież widziałam
- Oj to stara przyjaciółka
- Stara przyjaciółka mówisz?
- Tak stara przyjaciółka 
- Powiedzmy że ci wierze. A gdzie tato?
- Pewnie jest w ogrodzie
- To pójdę go odwiedzić
- To idź, ale zaraz waracajcie, bo za chwilę będzie obiad
- Dobrze
PO OBIEDZIE
-Idę się położyć. Jestem zmęczona podróżą 
Hana poszła do swojego pokoju.
- Przecież ci mówiła żebyś się nie wtrącała w jej życie!
- O co ci chodzi?
- O co?! O to że dzwoniłaś do tego jak mu tam.. Piotra 
- Że co?!
- Myślisz że nie słyszałem co ty mu tam naopowiadałaś.
- Nie przesadzaj. Parę kłamstw jeszcze nikomu nie zaszkdziło
- Wiesz co rób sobie co chcesz, ale mnie w to nie mieszaj
Wstał i wyszedł z domu

                                              Hejka to nowe opowiadanie, ale nie martwcie się tamto jeszcze nie skończone. Jeżeli chcecie aby były dwa opowiadania na raz lub nie to piszcie w komentarzach.

sobota, 2 lutego 2013

Szczęśliwy powrót cz.4

W samochodzie Piotr zaczął temat wyjazdu razem.
-Wiesz myślałęm o wspólnym wyjeździe.
-Tak? A jakim?
-Możemy pojechać...- zastanawiał się Piotr.
-W góry- wtrąciła się Hana.
-Dobrze pojedźmy w góry. To znaczy że się zgadzasz na ten wyjazd?
-Oczewiście.
-Tylko musimy ustalic kiedy.
-Jak najszybciej musze oderwać się od rzeczywistości.
-Nie rozumiem.
-Musze odpocząć od tego wszystkiego. Najpierw śmierc Jamesa później jego cudnowne zmartwychwstanie, wypadek, strata dziecka no i jeszcze myślałam że ty już o mnie zapomnałem że mnie nie kochasz.
-No tak ale teraz już jestem przy tobie.
-Wiem o tym.
Gdy dojechali na miejsce Hana sama weszła do mieszkania. W środku był James.
-Co ty tu robisz?- zapytał James.
-Ty dla mnie nie żyjesz, umarłeś 2 lata temu ja jestem wdową.- wykrzyczała Hana.
-Ale ty wiedziałaś dlaczego to......
-Żegnaj!!!- Hana wyszła nie zabierając swoich rzeczy ponieważ nie miała ochoty na dalszą rozmowe ze swoim "mężem".
-Piotr mozesz iść po moje rzeczy bo w środku jest James, a ja nie mam ochoty na tłumaczenie mu tego.
-Dobrze zaczekaj tu na mnie.
Piotr wszedł do domu. James siedział przy laptopie i przeglądał zdjęcia Hany i Piotra.
-Po co tu przyszedłeś?
-Po rzeczy Hany.
-Zostaw "moją" Hanę w spokoju.
-Człowieku zrozum ona cie nie kocha.
-Hana mnie kocha i gdyby nie ty juz dawno bylibyśmy szczesliwi RAZEM.
-Dobra zakończmy tę rozmowe ona do niczego nie prowadzi.
-Nie pozwole odebrac Hany.
-Skończ juz. Musze spakowac Hane, jest strasznie zmęczona.
James miał coś powiedziec ale to przemyślał i zamilkł. Piotr spakował rzeczy ukochanej i wyszedł. W samochodzie siedziała śpiąca Hana. Piotr po cichu wsiadł i odjechał z pod "domu Hany". Gdy dojechali na miejsce Gawryło wniósł najpierw rzeczy Hany, a później chciał przenieść Goldberg, miał ją już na rękach gdy nagle się obudziła.
-Co robisz?
-Zasnęłaś chciałem cię przenieść no i .....
-Dobra dobra nie tłumacz się juz. Ja nie ma nic przeciwko mozesz mnie zanieśc.
-Ale ty juz nie śpisz.
-No nie śpie ale martwiłeś sie że wstałam wiec...
-No dobra ale jedziemy windą.
-Dobrze panie doktorze, tylko jest mały problem.
-Jaki?
-Winde mamy zepsutą.- Hana zaczęła sie śmiać.
-Bardzo śmieszne.No to pójdziemy schodami.
Ranek godzina 9.
Hana i Piotr rozmawiają przy śniadaniu.
-Co z naszym wyjazdem?- zapytał Piotr.
-Jak dla mnie to możemy jechać nawet jutro.
-To bierz urlop ja też wezme i jutro wyjeżdżamy.
-Dobrze.
-A co z Jamesem? Kiedy składasz pozew o rozwód?
-Zrobie to dzisiaj. Złoże pozew później rozwód i postaram się zapomnieć o tym wszystkim.
-Nie przejmuj sie tym wszystko będzie dobrze.
-Licze na to. Mam nadzieje ze limit nieszcześć w moim życiu się skończył.
-Będzie dobrze.
-Jedźmy już bo się spóźnimy do pracy.
-Dobrze.                              
                               


                                                     Mamy nadzieje że sie podoba no i czekamy na komentarze.:)