Piotr przyniósł jej śniadanie do łózka
-Smacznego!
-O dzięki. Ale jestem głodna....-wzięła kanapke do ręki i zaczęła jeść. Piotr cały czs jej sie przyglądał
-A ty co się tak patrzysz? Nie jesz?
-Tak sobie patrze, bo śliczna jesteś
-Ej, bo się zarumienia- dostał w brzuch z łokcia
-Ale ja mówie prawde
-Dobra, dobra. A dlaczego nie jesz?
-Chciałem zostawić tobie, byłaś taaaakkkkaaaa głodna....
-No ale przeciez ja tego wszystkiego sama nie zjem, pomóż mi
-No soro tak prosisz-wziął kanapke i zaczął jeść
-A ty nie jedziesz do pracy?
-Mam dzisiaj wolne
-Aha
-Nie cieszysz sie?-udał obrażonego
-Bardzo się ciesze- uśmiechnęła sie i pocałowała go w policzek
-Zaraz pójde zrobić zakupy bo nie mamy nic w lodowce, to póżniej zrobimy jakiś obiad
-Dobrze
-No to ty teraz idź do łazienki i weź sobie relaksacyjnął kąpiel a ja lece
-Ale ty mnie rozpieszczasz
-Wiem, ale mam nadzieje ze mi za to ładnie podziękujesz- uśmiechną sie dziwnie
-A co masz na myśli?
-Juz ty dobrze wiesz o co mi chodzi-uśmiech nie schodził mu z twarzy
-No właśnie nie wiem-Hana postanowiła się z nim troszeczke podroczyć
-Dobra, dobra zobaczysz wieczorem a teraz lece po zakupy bo nic nie wyjdzie z tego obiadu
Gdy Piotr wyszedł Hana upewniła sie czy go nie ma i poszła do salonu po torbe i przeszukała cała. Nie było tego czego szukała. Wywaliła zawartość torebki i w końcu znalazła testy ciążowe. Poszła do łazienki, zrobiła test i czekała. Wynik wyszedł negatywny
-Cholera- krzyknęła na cały głos- To ja juz nie wiem co mi jest- mówiła sama do siebie
Piotr właśnie wrocil do domu i Hana nie zdążyła wyrzucić testu
-Hanuś już jestem
-Słysze
Han wzięła zużyt test do ręki i idąc przez kuchnie położyła go niechcący na półce koło soli i poszła do sypialni. Piotr zostawił zakupy w kuchni i równiez poszedł do sypialni
-Hana mogą być naleśniki?
-No nie wiem ....
-Nie masz duzego wyboru
-Dlaczego?
-Tylko to potrafie robić
-No to niech będą te naleśniki, tylko szybko bo głodna jestem
-Juz ide
-No ja mysle
Piotr poszedł do kuchni. Wsypał juz wszystkie potrzebne składniki i zaczął miksowac, przypomniało mu sie że nie dodał soli. Chwycił solniczke i chcial posolic gdy nagle usłyszał plusk. Zorientował się że coś wpadło do miski, wyjął to łyżeczką i opłukał. Zauważył ze to test ciążowy, poszedł szybko do sypialni żeby to wyjasnic
-Co to jest?
Hana wstała i próbowała mu to zabrać
-O nie, nie co to jest?
-To?
-Tak to
-Nic
-Przecież widze. Czy to oznacza że my będziemy mieć dziecko?
-Nie
-Jak to ?
-Wynik wyszedł negatywnie
-A dlaczego myślałas że jestes w ciąży?
-Bo wiesz miałam mdłości i źle sie czułam, no i okres mi sie spóźnia już 2 tygodnie. No ale te mdłości już minęły
-To dobrze
-To znaczy że nie chcesz miec ze mną dziecka?- położyła sie na łóżku i przytuliała do poduszki. Piotr podszedł do niej i ją przytulił
-Hana nie o to mi chodziło, to nie tak
-A jak?
-No bo nie chodziło mi o to że dobrze że nie jestes w ciąży tylko że nie masz już mdłości-Piotr chciał ją pocałowac lecz ona mu się wyrwała i pobiegła do łazienki. Piotr poszedł za nią. Stanął pod drzwiami i zapytał
-Wszystko ok?
-.......
-Hanuś, kochanie no weź się na mnie nie gniewaj. Przecież ja bardzo chce miec z toba dziecko- nic mu nie odpowiedziała -Dobra jak mi teraz nie otworzysz to wyważe te drzwi- nacisna na klamke drzwi były otwarte wiec wszedl do srodka. Hana leżała na podłodze, zemdlała. Wziął ją na ręce i zaniósł do sypialni.Pobiegł do kuchni po szklane wody gdy wrocil Hana juz odzyskała przytomność.Podszedł do niej usiadł na łózku i podał szklane
-Hanuś co ci jest?
-Juz dobrze- uśmiechnęła się lekko
-Ale mnie przestraszyłaś-objął ją ramieniem- Ale jutro i tak pójdziesz do lekarza
-Dobrze- zgodziła sie bo juz sama nie wiedziała co jej jest
-A teraz kładź sie i śpij
Hana gdy tylko sie położyła od razu zasnęła i spała tak do rana. Piotr cały czas leżał koło niej aż w koncu sam zasnął. Rano obudził sie pierwszy i robił jej śniadanie. W pewnym momencie do kuchni weszła Hana
-O juz wstałaś...
-Tak wstałam zaraz jade na badania
-To zjedz coś, a później cie odwioze
-Nie jestem głodna
-Musisz coś zjeść
-Ale ja naprawde nie jestem głodna
-Jedź bo inaczej sie obraże
-No dobra juz jem
Hana troche zjadła, a później poszła sie ubrać. Gdy była już gotowa wyszła na dwór, Piotr czekał na nia kolo samochodu
-Szybko sie uwinęłas
-Nie lubie sie spóźniac
Po 15 minutach byli juz na miejscu
-Jak zrobisz wszystkie badania to wpadnij do mnie
-Jasne
-To idź już bo sie spóźnisz
-Przeciez ide, pa
-Pa -pocalowali sie na pozegnanie
Po wszystkich badaniach ktore wyszły bardzo dobrze lekarz skierował ją jeszcze na badania ginekologiczne
W gabinecie Wójcika
-O cześć Hana jak sie czujesz?
-Czesc Darku, już lepiej
-A co cie do mnie sprowadza?
-Dostałam skierowanie na badania ginekologiczne
-To w takim razie zapraszam na fotel
Hana usiadła na fotelu i przygotowała się do USG
-No to jak zaczynamy?
-Tak
Wójcik zrobił jej USG
-I co wiadomo co mi jest?
-Tak
-Więc?
-Hana ty...
-No powiedz mi bo strasznie sie denerwuje...
-W tym stanie nie powinnas sie denerwowac...
-W jakim stanie?Darek pokaż mi te wyniki
-Hana jestes w ciąży
-Co? Ale jak? Przeciez....
-No nie mow mi ze nie wiesz przeciez jesteś ginekologiem. No więc powiem ci: jak dwoje ludzi jest razem i sie kocha to wtedy....
-Darek! Przeciez ja wiem, tylko nie moge w to uwierzyc. Ja jestem w C-I-Ą-Ż-Y !!!!
-Tak jestes w ciązy
-Przeciez ja wczoraj robiłam test i wyszedł negatywnie
-Hana jestes ginekologiem i wiesz ze takie testy nie daja stuprocentowej pewnosci...
-No tak wiem. To ja ide przekazac ta dobra wiadomosc dla Piotra
-Piotra?!!!!!-zapytał ze zdziwieniem ale juz mu nie odpowiedziala bo byla na korytarzu
Gdy szła do lekarskiego myslala jak to powiedzic Piotrowi i postanowiła ze wieczorem to zrobi."Już nawet wiem jak przekaże mu tą wiadomośc"-pomyslała
Gdy byli juz w domu Hana powiedziała Piotrowi ze musi sie odswiezyc i poszla do lazienki. Piotr poszedł do salonu, usiał na kanapie i włączył telewizor. Hana wzięła szybki prysznic. Poźniej wzięła do ręki kosmetyczke. Długo się zastanawiała jaki kolor szminki wybrac i czy akurat szminke. Gdy juz wiedziała ze będzie to szminka koloru różowego powiedziała sama do siebie-"Ale ja mam problemy". Wzięła szminke do ręki i napisała na brzuchu HEJ TATO! Poczekała chwile az szminka zaschnie i wyszła z łazienki. Gdy weszła do salonu ujrzała Piotra siedzącego na kanapie i oglądającego jakis nudny film w TV.Podeszla do niego i usiadła mu na kolanach. Piotr spojrzał na nią znacząco i uśmiechnąl. Ona zaczęła go całowac, Piotr odwzajemniał jej pocalunki. Wziął ja na ręce i zaniósł do sypialni. Połozył ja na łózku. Hana zaczęła rozpinac mu koszule, on tez ściągnął jej bluzke. Patrzył jak wryty na jej brzuch. Przeczytał to 10 razy i spojrzał na Hane, uśmiechnęła się do niego
-Ale sie ciesze...Ale czekaj,czekaj ja dobrze zrozumiałem jestes w ciąży?
-No raczej nie ty głuptasie
-Ale poczekaj przeciez robiłas test i mowiłas ze wyszedl negatywnie...
-No tak ale testy nie daja stuprocentowej pewnosci wiec.... A cieszysz sie chociaz troche?
-Hanuś, kotku ty sie jeszcze pytasz, ja jestem najszczęśliwszym facetem na całej ziemi. Dziękuje ci.
-Za co ?
-Za tego malucha...
-Ale to twoja zasługa, gdyby nie ty to nie byłoby tutaj tego maluszka- wskazała na brzuch. Piotr położył reke na jej brzuchu i pocalowal w brzuch. Gdy oderwal sie od jej brzucha zaczął całować w usta, ona zdjęła mu spodnie. Piotr przerwał na chwile pocałunki i zaczął ściągaś z niej spodnie.Nagle przerwał bo sobie coś przypomniał
-Skarbie myslisz ze my mozemy, no wiesz...
-Możemy ty mój głuptasku. Nie zapominaj ze ja jestem ginekologiem
-No skoro ginekolog mowi to nie będe się sprzeczał- uśmiechnął sie i dokończył ściąganie spodni. Spędzili tak reszte wieczoru, a później zasnęli w swoich ramionach.
Mamy nadzieje że sie podoba. A ta scena ze szminką to troche sciagnieta z innego opo, ale
strasznie mi sie spodobala no i idealnie pasowala . Komentujcie :)
niedziela, 10 marca 2013
sobota, 9 marca 2013
Choroba, a może nie choroba cz.1
Gdy weszli do domu Ewa odrazu zaczęła pytać.
-No braciszku bój sie Boga, gdzie ty byłeś?
-Przepraszam cie bardzo ale musialem szybko coś wyjaśnic...Ale to juz wszystko wyjaśniłem-uśmiechnął sie do Hany- A teraz poznaj to jest Hana moja narzeczona.
-Miło mi jestem Hana- podała reke Ewie
-Mi równiez, jestem Ewa- uścisnęła ręke Hany
-No to skoro już sie wszyscy znamy- wtrącił sie Piotr- to moze coś zjemy?Nie wiem jak wy ale ja jestem srasznie głodny...
-A ty tylko o jedzeniu.
-Nic sie nie zmieniłeś braciszku
-Najwidoczniej, ale teraz chodźcie coś zamówimy...
-No dobrze, a co polecasz?- zapytała Ewa
-Piotr rozmawialismy juz o tym niezdrowym jedzieniu- wtrąciła się Hana
-No tak, a masz lepszy pomysł?
-A o co chodzi, jeśli można wiedzieć?- zapyała Ewa
-No bo Hana mówi, że to co zamawiamy jest niezdrowe i jak tak dalej bedziemy to jeść to będzie gruba
-No wiesz ona poniekad ma racje. To jedzenie jest strasznie niezdrowe, ale gruba to ty nie jesteś---sama skóra i kości.
-No nie i ty tez przeciwko mnie. No to w takim razie wy robicie obiad.
-Nie ma tak dobrze. Ty nakrywasz do stołu...
-No dobra...
-Chodź Piotruś zaraz zrobimy taki obiad że.....
-No jaki obiad?- wtrąciła sie Hana
-A to będzie niespodzianka
Po obiedzie w salonie Piotr rozmawia z Ewą, a Hana poszła do łazienki
-A co tam u ciebie słychać siostra, jak tam z Pawłem?
-A wszystko w porzadku. Ty lepiej opowiadaj jak tam u ciebie, widze ze w końcu postanowiłes założyc rodzine.
-No tak właśnie mnie to dopadło - powiedział z żartem
-Znowu mnie obgadujecie- powiedziała Hana wchodzac do salonu
-Ale my wcale cie nie obgadujemy- zaprzeczył Piotr
-Tak jasne, przeciez słyszałam jak mówiliscie o rodzinie
-No właśnie o rodzinie, a nie o tobie
-Czyli że ja nie należe do rodziny?
-Należysz ale my mówilismy ogólnie o rodzinie
-No to nie mogłeś tak odrazu?-zapytała choć sama juz nie wiedziała do czego zmierza ta dziwna konwersacja
-Mogliśmy ale ty zaczełas coś mówic i nie mogłem dojść do słowa
-Aha czyli uważasz że to moja wina?
-Ale o czym ty mówisz?
-A wiesz sam juz nie wiem- zaśmiala sie Hana
-Oj Hana, Hana. Chodź tu do mnie ty moja rodzinko- Piotr mówiac to rownież sie zaśmiał
Hana podeszła do niego, usiadła na kolanach i sie przytuliła, a Ewa w tym czasie poszła do kuchni zrobic cos do picia
-Hanuś co ty taka gorąca? Dobrze sie czujesz?
-Wszystko ok
-Nie jest ok, idziesz do łóżka a ja zaraz przyniose termometr
-Ale mi naprawde nic nie jest
-W takim razie zaraz....
-No co zaraz?
-Zaraz zobaczysz- wziął Hane na ręce
-Ej, zostaw mnie
-Sama tego chciałas
-Wcale nie, odstaw mnie z powrotem na podłoge
-O nie. Nie chciałas iść sama to ja ci w tym pomoge
-Jeśli mnie nie puscisz to...
-To?
-To sie juz wiecej do ciebie nie odezwe
-Dobra sama chciałas- Piotr chciał ja puścić
-Nie puszczaj- owinęla rece dookoła jego szyi i mocno do niego przywarła
-Ja już nic nie rozumiem
-Bo tu nie ma nic do rozumienia. No raz, dwa zanieś mnie do sypialni
-Dobrze.- Piotr zaniósł Hane do sypialni a sam poszedł po termometr
-Trzymaj- podał jej termometr- zmierz temperature
-Hana posłusznie wzięła od niego termometr i włożyła pod koszulke. Nagle zrobiło jej sie niedobrze i pobiegła do łazienki, ledwo zdązyła dobiedz bo po chwili zwymiotowała. Piotr pobiegł za nią
-Wszystko w porzadku?-zapytał klękając koło niej i delikatnie głaskajac po plecach
-Tak to pewnie tylko zatrucie albo grypa-Hana wstała i wyszła z łazienki. Skierowała sie w strone sypialni, usiadła na łózku i ponownie włożyła termometr pod pache. Gdy go wyjęla Piotr odrazu jej go zabrał
-No ładnie 39 stopni. Powinnas isc do lekarza
-Ale mówiłam ci juz, to tylko grypa
-Niech ci bedzie, ale bierzesz wolne dopóki nie wyzdrowiejesz
-Ale Wójcik...
-On napewno świetnie da sobie rade bez ciebie
-No dobrze- zgodziła sie bo i tak nie miala sil zeby sie z nim kłócić
-To ja jade odwieźdź Ewe, pożniej wstąpie do apteki. A ty masz odpoczywac.
-Dobrze panie doktorze- uśmiechnęła sie do niego
Gdy Piotr wyszedł Hana długo myslała o swoim złym samopoczuciu az w koncu zasnęła. O 16 wrócił Piotr. Wszedł po cichu, myślał ze Hana juz śpi. Wszedł do sypialni, Goldberg smacznie spała. Usmiechnął sie do siebie, podszedł do niej i pocałował w skroń
-O już wróciłeś?
-Przepraszam nie chciałem cie obudzic
-Spokojnie juz nie spałam
-Tak jasne, słysząłem jak chrapałas
-Ja chrapałam?! No wiesz co przecież ja nie chrapie- udała obrazona
-Przeciez ja tylko żartowałem.- pocałował ja w policzek- A swoja droga to widze że juz lepiej sie cz....-nie zdazył dokonczyc bo Hana zerwala sie z łozka i pobiegła do łazienki bo niedobrze jej sie zrobiło. Za chwile wrociła z powrotem do sypialni
-Kładź sie, a ja zaraz przyniose ci leki
-Yhym...
Piotr podał jej wszystkie leki, Hana zasnęła a on koło niej. Spali tak az do rana. Hana obudziła sie pierwsza bo strasznie swędzialy ja nogi i brzuch. Powoli wstała i poszła do łazienki. Podnisła bluzke do góry i spojrzała w lusterko.Całe ciało miała w jakichś kroskach. Stała tak jeszcze chwile i ogladała swoje ciało. W tym samym czasie obudził sie Piotr, położył ręke na miejscu Hany i chciał sie do niej przytulic ale jej tam nie było. Szybko wstał i poszedł zobaczyc czy jest w kuchni- nie było jej tam, wiec szybko poszedł do salonu ale tam tez jej nie było. Strasznie sie przestraszył ze cos sie stało, ale nagle Hana wyszla z łazienki
-Czesc kochanie- podeszła do niego i sie przytuliła
-Cześć kotku, jak sie czujesz?
-Juz lepiej
-To sie bardzo ciesze...- zaczęli sie całować. Piotr wziął Hane na rece i zaniósł do sypialni. Powoli ściągną z niej bluzke.
-Hana?
-Hmm...
-Co to jest?
-Ale co?
-No te krostki
-A to! Nie wiem pewnie to jakies uczulenie
-Pokaz mi to...
-Ale to naprawde nic poważnego
-No nie wiem, jak dla mnie to to wyglada na...
-No na co panie doktorze?
-Ja jestem tylko chirurgiem ale to mi wygląda na ospe wietrzną
-Że co ?
-No ospa
-O Boże a ja myslałam ....-powiedziala cicho ale Piotr usłyszal
-No co takiego myslalas?
-Nie nic, zreszta nie wazne
-No powiedz mi
-No bo ja myslalam...
-No powiedz w koncu
-Po prostu myslalam ze to zwykała grypa a ta wysypak to uczulenie
-Mhm,ale poczekaj przy ospie nie wystepuja wymioty....
-No tak, a moge liczyc na jakies sniadanie?-szybko zmieniła temat
-No wiesz lodówka stoi tam gdzie stała wiec...
-No wiesz co jestes okropny!- pocałowała go w usta
-To mi sie podoba, teraz moge isc zrobic to sniadanie
-No to czekam- położyła sie na łózku i przykryła kołdra. Cały czas myslała o swoim przypuszczeniu : przeciez te wymioty, omdlenia no i na dodatek okres jej sie spóźniał 2 tygodnie. Z zamyslen wyrwal ja glos Piotra
-Co wolisz kawe czy herbate?
-Yyy...kawe albo nie herbate z mlekiem
-Co herbate z mlekiem?
-No co ?
-Przeciez to jest okropne
-Wcale nie- odpowiedziała. "Boze co ja wygaduje przeciez ja nigdy tego nie lubiłam. Co sie ze mna dzieje"-pomyslala
-No braciszku bój sie Boga, gdzie ty byłeś?
-Przepraszam cie bardzo ale musialem szybko coś wyjaśnic...Ale to juz wszystko wyjaśniłem-uśmiechnął sie do Hany- A teraz poznaj to jest Hana moja narzeczona.
-Miło mi jestem Hana- podała reke Ewie
-Mi równiez, jestem Ewa- uścisnęła ręke Hany
-No to skoro już sie wszyscy znamy- wtrącił sie Piotr- to moze coś zjemy?Nie wiem jak wy ale ja jestem srasznie głodny...
-A ty tylko o jedzeniu.
-Nic sie nie zmieniłeś braciszku
-Najwidoczniej, ale teraz chodźcie coś zamówimy...
-No dobrze, a co polecasz?- zapytała Ewa
-Piotr rozmawialismy juz o tym niezdrowym jedzieniu- wtrąciła się Hana
-No tak, a masz lepszy pomysł?
-A o co chodzi, jeśli można wiedzieć?- zapyała Ewa
-No bo Hana mówi, że to co zamawiamy jest niezdrowe i jak tak dalej bedziemy to jeść to będzie gruba
-No wiesz ona poniekad ma racje. To jedzenie jest strasznie niezdrowe, ale gruba to ty nie jesteś---sama skóra i kości.
-No nie i ty tez przeciwko mnie. No to w takim razie wy robicie obiad.
-Nie ma tak dobrze. Ty nakrywasz do stołu...
-No dobra...
-Chodź Piotruś zaraz zrobimy taki obiad że.....
-No jaki obiad?- wtrąciła sie Hana
-A to będzie niespodzianka
Po obiedzie w salonie Piotr rozmawia z Ewą, a Hana poszła do łazienki
-A co tam u ciebie słychać siostra, jak tam z Pawłem?
-A wszystko w porzadku. Ty lepiej opowiadaj jak tam u ciebie, widze ze w końcu postanowiłes założyc rodzine.
-No tak właśnie mnie to dopadło - powiedział z żartem
-Znowu mnie obgadujecie- powiedziała Hana wchodzac do salonu
-Ale my wcale cie nie obgadujemy- zaprzeczył Piotr
-Tak jasne, przeciez słyszałam jak mówiliscie o rodzinie
-No właśnie o rodzinie, a nie o tobie
-Czyli że ja nie należe do rodziny?
-Należysz ale my mówilismy ogólnie o rodzinie
-No to nie mogłeś tak odrazu?-zapytała choć sama juz nie wiedziała do czego zmierza ta dziwna konwersacja
-Mogliśmy ale ty zaczełas coś mówic i nie mogłem dojść do słowa
-Aha czyli uważasz że to moja wina?
-Ale o czym ty mówisz?
-A wiesz sam juz nie wiem- zaśmiala sie Hana
-Oj Hana, Hana. Chodź tu do mnie ty moja rodzinko- Piotr mówiac to rownież sie zaśmiał
Hana podeszła do niego, usiadła na kolanach i sie przytuliła, a Ewa w tym czasie poszła do kuchni zrobic cos do picia
-Hanuś co ty taka gorąca? Dobrze sie czujesz?
-Wszystko ok
-Nie jest ok, idziesz do łóżka a ja zaraz przyniose termometr
-Ale mi naprawde nic nie jest
-W takim razie zaraz....
-No co zaraz?
-Zaraz zobaczysz- wziął Hane na ręce
-Ej, zostaw mnie
-Sama tego chciałas
-Wcale nie, odstaw mnie z powrotem na podłoge
-O nie. Nie chciałas iść sama to ja ci w tym pomoge
-Jeśli mnie nie puscisz to...
-To?
-To sie juz wiecej do ciebie nie odezwe
-Dobra sama chciałas- Piotr chciał ja puścić
-Nie puszczaj- owinęla rece dookoła jego szyi i mocno do niego przywarła
-Ja już nic nie rozumiem
-Bo tu nie ma nic do rozumienia. No raz, dwa zanieś mnie do sypialni
-Dobrze.- Piotr zaniósł Hane do sypialni a sam poszedł po termometr
-Trzymaj- podał jej termometr- zmierz temperature
-Hana posłusznie wzięła od niego termometr i włożyła pod koszulke. Nagle zrobiło jej sie niedobrze i pobiegła do łazienki, ledwo zdązyła dobiedz bo po chwili zwymiotowała. Piotr pobiegł za nią
-Wszystko w porzadku?-zapytał klękając koło niej i delikatnie głaskajac po plecach
-Tak to pewnie tylko zatrucie albo grypa-Hana wstała i wyszła z łazienki. Skierowała sie w strone sypialni, usiadła na łózku i ponownie włożyła termometr pod pache. Gdy go wyjęla Piotr odrazu jej go zabrał
-No ładnie 39 stopni. Powinnas isc do lekarza
-Ale mówiłam ci juz, to tylko grypa
-Niech ci bedzie, ale bierzesz wolne dopóki nie wyzdrowiejesz
-Ale Wójcik...
-On napewno świetnie da sobie rade bez ciebie
-No dobrze- zgodziła sie bo i tak nie miala sil zeby sie z nim kłócić
-To ja jade odwieźdź Ewe, pożniej wstąpie do apteki. A ty masz odpoczywac.
-Dobrze panie doktorze- uśmiechnęła sie do niego
Gdy Piotr wyszedł Hana długo myslała o swoim złym samopoczuciu az w koncu zasnęła. O 16 wrócił Piotr. Wszedł po cichu, myślał ze Hana juz śpi. Wszedł do sypialni, Goldberg smacznie spała. Usmiechnął sie do siebie, podszedł do niej i pocałował w skroń
-O już wróciłeś?
-Przepraszam nie chciałem cie obudzic
-Spokojnie juz nie spałam
-Tak jasne, słysząłem jak chrapałas
-Ja chrapałam?! No wiesz co przecież ja nie chrapie- udała obrazona
-Przeciez ja tylko żartowałem.- pocałował ja w policzek- A swoja droga to widze że juz lepiej sie cz....-nie zdazył dokonczyc bo Hana zerwala sie z łozka i pobiegła do łazienki bo niedobrze jej sie zrobiło. Za chwile wrociła z powrotem do sypialni
-Kładź sie, a ja zaraz przyniose ci leki
-Yhym...
Piotr podał jej wszystkie leki, Hana zasnęła a on koło niej. Spali tak az do rana. Hana obudziła sie pierwsza bo strasznie swędzialy ja nogi i brzuch. Powoli wstała i poszła do łazienki. Podnisła bluzke do góry i spojrzała w lusterko.Całe ciało miała w jakichś kroskach. Stała tak jeszcze chwile i ogladała swoje ciało. W tym samym czasie obudził sie Piotr, położył ręke na miejscu Hany i chciał sie do niej przytulic ale jej tam nie było. Szybko wstał i poszedł zobaczyc czy jest w kuchni- nie było jej tam, wiec szybko poszedł do salonu ale tam tez jej nie było. Strasznie sie przestraszył ze cos sie stało, ale nagle Hana wyszla z łazienki
-Czesc kochanie- podeszła do niego i sie przytuliła
-Cześć kotku, jak sie czujesz?
-Juz lepiej
-To sie bardzo ciesze...- zaczęli sie całować. Piotr wziął Hane na rece i zaniósł do sypialni. Powoli ściągną z niej bluzke.
-Hana?
-Hmm...
-Co to jest?
-Ale co?
-No te krostki
-A to! Nie wiem pewnie to jakies uczulenie
-Pokaz mi to...
-Ale to naprawde nic poważnego
-No nie wiem, jak dla mnie to to wyglada na...
-No na co panie doktorze?
-Ja jestem tylko chirurgiem ale to mi wygląda na ospe wietrzną
-Że co ?
-No ospa
-O Boże a ja myslałam ....-powiedziala cicho ale Piotr usłyszal
-No co takiego myslalas?
-Nie nic, zreszta nie wazne
-No powiedz mi
-No bo ja myslalam...
-No powiedz w koncu
-Po prostu myslalam ze to zwykała grypa a ta wysypak to uczulenie
-Mhm,ale poczekaj przy ospie nie wystepuja wymioty....
-No tak, a moge liczyc na jakies sniadanie?-szybko zmieniła temat
-No wiesz lodówka stoi tam gdzie stała wiec...
-No wiesz co jestes okropny!- pocałowała go w usta
-To mi sie podoba, teraz moge isc zrobic to sniadanie
-No to czekam- położyła sie na łózku i przykryła kołdra. Cały czas myslała o swoim przypuszczeniu : przeciez te wymioty, omdlenia no i na dodatek okres jej sie spóźniał 2 tygodnie. Z zamyslen wyrwal ja glos Piotra
-Co wolisz kawe czy herbate?
-Yyy...kawe albo nie herbate z mlekiem
-Co herbate z mlekiem?
-No co ?
-Przeciez to jest okropne
-Wcale nie- odpowiedziała. "Boze co ja wygaduje przeciez ja nigdy tego nie lubiłam. Co sie ze mna dzieje"-pomyslala
niedziela, 3 marca 2013
Idiotyczne nieporozumienie
Pare tygodni później. Był deszczowy niedzielny dzień.Lena własnie wyciagneła Hane na kawe i plotki. Piotr został w domu. Około godziny po wyjsciu Hany zadzwonił dzwonek
-Oj Hana, Hana co tak wczesnie?- zawołał idac w strone drzwi. Gdy je otworzył ujrzał piękna brunetke
-CześC Piotrusiu.-pocałowała go w policzek
-Cześc Ewciu. Ale sie steskniłem. Co ty tu robisz?
-Przyjechałam odwiedzic mojego kochanego braciszka. Nie wpuscisz mnie?
-Wejdz prosze
W salonie
- Jestes cala przemoczona
-No wiesz na dworze "troszeczke" pada
-Zauwazyłem. Wiesz co mam pomysł idz pod prysznic i wez goraca kapiel a ja pojde zmienic koszule bo oblalem sie sokiem
-Dobrze
Ewa poszła sie kąpac ale zapomniala wzac suchych ubarn z torby wiec włozyła koszule Piotra ktora wisiala w poblizu
-Braciszku nie pogniewasz sie jak nałoże twoja koszule- krzyknela
-Jasne nakładaj
W tym samym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi
-Siostrzyczko mogabys otworzyc drzwi?
-Jasne.
Gdy otworzyła drzwi ujrzała za nimi piekna kobiete, byla to Hana
-Dzien dobry a pani do kogo?
W tym samym czasie Piotr krzyknął do Ewy
-Ewcia kto to był?- wyszedł z koszulka w rekach
-yyy... Jakas kobieta chyba do ciebie
-O Hana! Co tak wczesnie?
-Chciałam ci zrobić niespodzianke ale lepiej bedzie jak pójde i nie bede ci a raczej WAM przeszkadzac - Hana wybiegła z budynku i wybuchła płaczem
W tym samym czasie w domu
-Piotr kim była ta kobieta?
-Nie teraz- rzucił tylko i wybiegł z domu
Hana poszła nad jezioro, nad ktore bardzo lubiła chodzic gdy miala jakis problem. Piotr bardzo dobrze wiedzial o tym miejscu wiec odrazu tam pobiegł
-Hana wiedziałem że cie tu znajde
-Zostaw mnie!!!
-Nie zostawie. Posłuchaj mnie prosze-lekko sie do niej zblizył
-Czemu mialabym ciebie słuchac?
-Musze ci cos wyjasnic
-Tutaj nie ma co wyjasniac. Wracaj do niej.
-Ale Hanus...
-Nie mów tak do mnie
-Chodzi ci o Ewe ta dziewczyne ktora otworzyła ci drzwi?
-..........
-Hana odpowiedz mi
-Tak chodzi mi o nia, zadowolony!!!! A teraz idz bo pewnie sie za toba zdazyla juz stesknic. A tak w ogóle to zostawiłes ja sama w obcym domu. Chyba ze ona juz zna to miejsce. No tak przeciez musiałeś ja wczesniej zapraszac gdy mnie nie było w domu!!!!!!!!!
-O Boze Hana z Ewa to nie tak jak myslisz
-A jak ?
Piotr zaczął sie śmiać a Hana nie wiedziała o co mu chodzi
-Co w tym takiego śmiesznego?
-Oj Hana, Hana Ewa to moja siostra
Hana nie wiedziala co ma zobic, co powiedziec ale w głebi serca czuła ulge ze Piotr jej nie zdradził ze to tylko idiotyczne nieporozumienie. W głowie miała tylko "TO MOJA SIOSTRA". Piotr nie wahał sie i odrazu ją przytulił ona mocno go przytuliła.
-Kocham cie ty moja zazdrośnico
-Ja ciebie tez
-Wiesz co chodzmy juz do domu bo zostawiłem Ewe sama w domu a ona kompletnie nie wie co sie dzieje
-No tak. Przepraszam cie za to ale ja myslałam ze.......
-Tak wiem co myslałas ale zrozum ze nie mogłbym cie zdradzic.Bardzo cie kocham
-Wiem ale ja wtedy nie myslałam
-Dobrze skończmy juz i chodzmy
-No to chodz
-Oj Hana, Hana co tak wczesnie?- zawołał idac w strone drzwi. Gdy je otworzył ujrzał piękna brunetke
-CześC Piotrusiu.-pocałowała go w policzek
-Cześc Ewciu. Ale sie steskniłem. Co ty tu robisz?
-Przyjechałam odwiedzic mojego kochanego braciszka. Nie wpuscisz mnie?
-Wejdz prosze
W salonie
- Jestes cala przemoczona
-No wiesz na dworze "troszeczke" pada
-Zauwazyłem. Wiesz co mam pomysł idz pod prysznic i wez goraca kapiel a ja pojde zmienic koszule bo oblalem sie sokiem
-Dobrze
Ewa poszła sie kąpac ale zapomniala wzac suchych ubarn z torby wiec włozyła koszule Piotra ktora wisiala w poblizu
-Braciszku nie pogniewasz sie jak nałoże twoja koszule- krzyknela
-Jasne nakładaj
W tym samym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi
-Siostrzyczko mogabys otworzyc drzwi?
-Jasne.
Gdy otworzyła drzwi ujrzała za nimi piekna kobiete, byla to Hana
-Dzien dobry a pani do kogo?
W tym samym czasie Piotr krzyknął do Ewy
-Ewcia kto to był?- wyszedł z koszulka w rekach
-yyy... Jakas kobieta chyba do ciebie
-O Hana! Co tak wczesnie?
-Chciałam ci zrobić niespodzianke ale lepiej bedzie jak pójde i nie bede ci a raczej WAM przeszkadzac - Hana wybiegła z budynku i wybuchła płaczem
W tym samym czasie w domu
-Piotr kim była ta kobieta?
-Nie teraz- rzucił tylko i wybiegł z domu
Hana poszła nad jezioro, nad ktore bardzo lubiła chodzic gdy miala jakis problem. Piotr bardzo dobrze wiedzial o tym miejscu wiec odrazu tam pobiegł
-Hana wiedziałem że cie tu znajde
-Zostaw mnie!!!
-Nie zostawie. Posłuchaj mnie prosze-lekko sie do niej zblizył
-Czemu mialabym ciebie słuchac?
-Musze ci cos wyjasnic
-Tutaj nie ma co wyjasniac. Wracaj do niej.
-Ale Hanus...
-Nie mów tak do mnie
-Chodzi ci o Ewe ta dziewczyne ktora otworzyła ci drzwi?
-..........
-Hana odpowiedz mi
-Tak chodzi mi o nia, zadowolony!!!! A teraz idz bo pewnie sie za toba zdazyla juz stesknic. A tak w ogóle to zostawiłes ja sama w obcym domu. Chyba ze ona juz zna to miejsce. No tak przeciez musiałeś ja wczesniej zapraszac gdy mnie nie było w domu!!!!!!!!!
-O Boze Hana z Ewa to nie tak jak myslisz
-A jak ?
Piotr zaczął sie śmiać a Hana nie wiedziała o co mu chodzi
-Co w tym takiego śmiesznego?
-Oj Hana, Hana Ewa to moja siostra
Hana nie wiedziala co ma zobic, co powiedziec ale w głebi serca czuła ulge ze Piotr jej nie zdradził ze to tylko idiotyczne nieporozumienie. W głowie miała tylko "TO MOJA SIOSTRA". Piotr nie wahał sie i odrazu ją przytulił ona mocno go przytuliła.
-Kocham cie ty moja zazdrośnico
-Ja ciebie tez
-Wiesz co chodzmy juz do domu bo zostawiłem Ewe sama w domu a ona kompletnie nie wie co sie dzieje
-No tak. Przepraszam cie za to ale ja myslałam ze.......
-Tak wiem co myslałas ale zrozum ze nie mogłbym cie zdradzic.Bardzo cie kocham
-Wiem ale ja wtedy nie myslałam
-Dobrze skończmy juz i chodzmy
-No to chodz
Powrót :)
Droga minęła im bardzo przyjemnie ciągle rozmawiali, śmieli się nawet sie nie kłócili. Gdy dojechali Piotr zaniósł walizki, a Hana poszla zrobic coś do jedzenia.
-Piotr nie mamy nic w lodówce.
-Mmm ... To moze zamowimy pizze?
-No możemy. To ty dzwonisz a ja ide wziąc prysznic.
-Dobrze.
15 minut później
-Hanuś otworzysz drzwi, to chyba pizza.
-Juz, już ide- Hana owinieta recznikiem poszła otworzyć.
-Dobry wieczór, pizza...
-Dobry wieczór juz płace.
-Hana to ty?
-Marcin?
-Tak. Boze ile to już lat się nie widzielismy...?
-Oj duzo, dużo.
Rozmawiali jeszcze chwile lecz w pewnym momencie wyszedł Piotr.
-Co tu tak wesoło?
-O Piotruś to jest mój...
-No kto to jest?
-Moj kolega Marcin.
-Miło mi cie poznać, jestem Piotr- Podał ręke Marcinowi
-Mi równiez. Marcin-uścisnał dłoń Piotra
-Hanuś kochanie a co ty tak w samym ręczniczku paradujesz? Zmarzniesz mi...
-Znowu zapomniałam sie ubarc ale to wszystko przez ciebie bo kazales mi otworzyc
-Dobrze że chociaz nie zapomniałaś tego reczniczka zabrac ze soba
-Ale ty zabawny jestes
-To moze ja juz sobie pójde nie bede wam przeszkadzał
-Marcin, mam nadzieje ze sie niedługo zobaczymy- gdy to powiedziała Piotr spojrzał na na nia złowrogim wzorkiem
-Też mam taką nadzieje. To do zobaczenia.
-Do zobaczenia
W salonie
-Moze mi powiesz co to za facet?
-Mówiłam ci juz to Marcin mój dawny znajomy.Ale Piotruś nie powiesz mi chyba ze jestes zazdrosny?- usmiechnela sie do niego
-Nie wcale- powiedział z sarkazmem
-No mam nadzieje
-To moze zjemy ta kolacje?
-To ja przyniose, a ty idz sie ubierz
-A no tak zapomnialam
-Oj Hana Hana
-Nie tylko ja mam skleroze
-Co masz na mysli ?
-A gdzie nasza kolacja?
-No wlasnie mialem isc ale mnie ciagle zagadujesz
-No tak teraz znowu wszystko na mnie
-No dobra ja ide po pizze a ty idziesz sie ubrac i za 5 minut spotykamy sie w salonie na kanapie
-Na kanapie?
-A co nie pasuje?
-Pasuje tylko ze normalni ludzie jedza przy stole
-Wiesz my chyba nie zaliczmy sie do tych normalnych
-Dobra zaraz wracam
Po paru minutach Piotr siedział juz w salonie. Hana właśnie się ubrała i szła w jego strone. Usiadła koło niego i zaczęła rozmowe
-Wiesz ze po raz ostatni jemy taka kolacje?
-Dlaczego?
-Bo jak jeszcze pare razy tak zjem to będe gruba jak prosie
-Oj nie przesadzaj przeciez mowilem ci zebysmy do tego nie wracali
-Ale do czego?
-No przecież to nie ty zlamalas ta reke
-GAWRYŁO!!!Wcale nie chodzilo mi o ta reke.
-Naprawde? A ja myslalem ze o to
Hana strzeliła focha, a Piotr przytulił ja i powiedział
-Hanus ja przeciez tylko zartowalem
-Wiem- powiedziala i go pocalowala- A teraz jedzmy bo jestem strasznie głodna-powiedziała robiac smieszne miny
-No to chodź ty moj głodomorze
Po "kolacji" Hana poszła do sypialni a Piotr poszedł wziąc prysznic.Gdy skonczył odrazu poszedł do sypialni.
-A ty co jeszcze nie spisz?
-Jakoś nie moge
-Aha....- usmiechna sie do niej figlarnie
-Co?
-Nie nic- podszedl do narzeczonej i zacza calowac
-Piotrusiu ale ty nie mozesz
-Dlaczego?
-No bo....
-Przeciez juz to przerabialismy i miałas mi nie zabraniac robic niektorych rzeczy
-No tak przepraszam
-To na czym skonczylismy?- zaczeli sie calowac a pozniej spedzili ze soba przyjemy wieczór a raczej noc
-Piotr nie mamy nic w lodówce.
-Mmm ... To moze zamowimy pizze?
-No możemy. To ty dzwonisz a ja ide wziąc prysznic.
-Dobrze.
15 minut później
-Hanuś otworzysz drzwi, to chyba pizza.
-Juz, już ide- Hana owinieta recznikiem poszła otworzyć.
-Dobry wieczór, pizza...
-Dobry wieczór juz płace.
-Hana to ty?
-Marcin?
-Tak. Boze ile to już lat się nie widzielismy...?
-Oj duzo, dużo.
Rozmawiali jeszcze chwile lecz w pewnym momencie wyszedł Piotr.
-Co tu tak wesoło?
-O Piotruś to jest mój...
-No kto to jest?
-Moj kolega Marcin.
-Miło mi cie poznać, jestem Piotr- Podał ręke Marcinowi
-Mi równiez. Marcin-uścisnał dłoń Piotra
-Hanuś kochanie a co ty tak w samym ręczniczku paradujesz? Zmarzniesz mi...
-Znowu zapomniałam sie ubarc ale to wszystko przez ciebie bo kazales mi otworzyc
-Dobrze że chociaz nie zapomniałaś tego reczniczka zabrac ze soba
-Ale ty zabawny jestes
-To moze ja juz sobie pójde nie bede wam przeszkadzał
-Marcin, mam nadzieje ze sie niedługo zobaczymy- gdy to powiedziała Piotr spojrzał na na nia złowrogim wzorkiem
-Też mam taką nadzieje. To do zobaczenia.
-Do zobaczenia
W salonie
-Moze mi powiesz co to za facet?
-Mówiłam ci juz to Marcin mój dawny znajomy.Ale Piotruś nie powiesz mi chyba ze jestes zazdrosny?- usmiechnela sie do niego
-Nie wcale- powiedział z sarkazmem
-No mam nadzieje
-To moze zjemy ta kolacje?
-To ja przyniose, a ty idz sie ubierz
-A no tak zapomnialam
-Oj Hana Hana
-Nie tylko ja mam skleroze
-Co masz na mysli ?
-A gdzie nasza kolacja?
-No wlasnie mialem isc ale mnie ciagle zagadujesz
-No tak teraz znowu wszystko na mnie
-No dobra ja ide po pizze a ty idziesz sie ubrac i za 5 minut spotykamy sie w salonie na kanapie
-Na kanapie?
-A co nie pasuje?
-Pasuje tylko ze normalni ludzie jedza przy stole
-Wiesz my chyba nie zaliczmy sie do tych normalnych
-Dobra zaraz wracam
Po paru minutach Piotr siedział juz w salonie. Hana właśnie się ubrała i szła w jego strone. Usiadła koło niego i zaczęła rozmowe
-Wiesz ze po raz ostatni jemy taka kolacje?
-Dlaczego?
-Bo jak jeszcze pare razy tak zjem to będe gruba jak prosie
-Oj nie przesadzaj przeciez mowilem ci zebysmy do tego nie wracali
-Ale do czego?
-No przecież to nie ty zlamalas ta reke
-GAWRYŁO!!!Wcale nie chodzilo mi o ta reke.
-Naprawde? A ja myslalem ze o to
Hana strzeliła focha, a Piotr przytulił ja i powiedział
-Hanus ja przeciez tylko zartowalem
-Wiem- powiedziala i go pocalowala- A teraz jedzmy bo jestem strasznie głodna-powiedziała robiac smieszne miny
-No to chodź ty moj głodomorze
Po "kolacji" Hana poszła do sypialni a Piotr poszedł wziąc prysznic.Gdy skonczył odrazu poszedł do sypialni.
-A ty co jeszcze nie spisz?
-Jakoś nie moge
-Aha....- usmiechna sie do niej figlarnie
-Co?
-Nie nic- podszedl do narzeczonej i zacza calowac
-Piotrusiu ale ty nie mozesz
-Dlaczego?
-No bo....
-Przeciez juz to przerabialismy i miałas mi nie zabraniac robic niektorych rzeczy
-No tak przepraszam
-To na czym skonczylismy?- zaczeli sie calowac a pozniej spedzili ze soba przyjemy wieczór a raczej noc
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)