środa, 23 stycznia 2013

Szczęśliwy powrót cz.4

-To jest Hana. A ty Magda źle mnie zrozumiałaś, ja chcę być ojcem dla Tosi ale nigdy nie będę z tobą. Magda ja ciebie nie kocham, moje serce należy tylko i wyłącznie do Hany.
Magda zbladła i wykrzyczała.
-Zapomnij o dziecku!
-Nigdy nie zapomnę o Tosi i będę o nią walczył do końca. Mogę poprosić o klucze?
-Masz je. Dowidzenia....!
Po wyjściu Magdy.
-Przepraszam cię za nią. Całkiem zapomniałem o tych kluczach.
-Nie musisz mnie przepraszać . Gdzie byłeś?
-Byłem w sklepie, miało być śniadanie do łóżka, ale chyba już nic z tego.
-No to może razem je zrobimy? Tylko się ubiore.
-Dobra.
-To na co czekasz?
-Ale o co chodzi.-zaśmiał się lekko.
-Gawryło!!....Chce sie ubrać.
-No dobra czekam w kuchni.
-Zaraz będę.
Gdy Hana się ubrała zrobili razem śniadanie, później je zjedli i pojechali do pracy. Gdy podjechali pod szpital zobaczyli ich razem: Przemek, Wiki, Agata i Lena. Zdziwili się tym widokiem, oczewiście Lenę to nie dziwiło.
-Do której dzisiaj pracujesz?-zapytał Piotr.
-Do 21.
-To poczekam na ciebie i wrócimy razem.
-Ale ja nie ma żadnych swoich rzeczy u ciebie, a nie przywykłam do chodzenia w tych samych ciuchach pare dni pod rząd.
-Dlatego pojedziemy najpierw do ciebie, weźmiesz najpotrzebniejsze rzeczy, a w sobote spakujesz reszte i przewieziemy do mnie.
-Dobrze-powiedziała Hana z uśmiechem na twarzy.- ale teraz chodź bo spóźnimy sie na odprawę.
Pare minut później w gabinecie lekarskim siedzą Wiki i Przemek.
-To niemożliwe żeby Hana tak szybko wybaczyła temu Piotrowi i tak łatwo są znowu razem.
-No wiesz Przemek może oni wcale nie są razem, fakt pogodzili się, rozmawiają ze sobą, ale to jeszcze o niczym nie śwadczy.
-A to że przyjechali jednym samochodem.?
-No nie wiem może Hanie się zepsuł i ją podwiózł. Ja nie twierdze że tak musiało być ale mogło. Mogło byc jeszcze wiele innych powodów.
-No nie wiem.
W tym samym czasie do lekarskiego weszła Hana z Piotrem.
-Czego nie wiesz braciszku?
-O cześć Hana. A nie to nic takiego, to pacjent zastanawiam się czy dobrą diagnoze postawiłem.
-To może ci pomoge?-zaproponował Piotr.
-Nie dzięki sam sobie poradze. A swoją drogą to co ty tu robisz? Przecież zrezygnowałeś z pracy w naszym szpiotalu.
-No tak zrezygnowałem, ale wszystko przemyślałem i doszłem do wniosku że to jest moje miejsce.
Do lekarskiego weszli pozostali lekarze. Po odprawie wszyscy rozeszli się do swoich obowiązków i pacjętów. Dzień był w miare spokojny,  nie było dużo pacjentów .
Wieczór godzina 20. Do lekarskiego w którym siedział Przemek weszła Wiki.
-I co z Haną i Piotrem wrócili do siebie czy wyszło po mojemu?
-Nie wiem ale oni chyba się tylko przyjaźnią.
-Po czym tak wnioskujesz?
-No bo oni prawie wogóle....- Przemek zamilkną i podszedł blizej drzwi wyjsciowych, za którymi było słychać rozmowe Hany i Piotra.
-O Hana dobrze że cie widze.
-Aż tak się za mną stęskniłeś?
-To też ale mam sprawę.
-Więc o co chodzi?
-Nie mogę jeszcze jechac do domu.....
-Ale?
-Poczekałabyś na mnie pare minut to pojedziemy razem po twoje rzeczy.
-No nie wiem.....
-Hanuś nie zartuj sobie ze mnie...
-No dobrze to czekaj na mnie w lekarskim.
-Dobrze.
Po chwili Hana weszła do lekarskiego, a Wiki w tym samym momencie wyszła.
-Cześć braciszku. Co tam u ciebie słychac?
-Cześć. Nic nowego, a u ciebie?
-Wszystko dobrze.
-A co u Piotra?
-A u Piotra...... Co ty się nim tak interesujesz? I czemu mnie o to pytasz? Chcesz wiedziec co u niego to sie go spytaj.
-No tak tylko pytam, a ty sie z nim tak bardzo przyjaźnisz wiec....
-O co ci chodzi? Znowu zaczynasz? To moje życie.
-Ale ja tylko spytałem.
W tym samym czasie wszedł Piotr.
-Han możemy już jechać.
-Dobrze już ide.
-Hana ma m nadzieje że wiesz co robisz.?-powiedział Przemek.
-O czym on mówi?-zapytał Piotr.
-Piotr jedźmy już jestem strasznie zmęczona.
Pare minut później rozmowa Hany i Piotra w samochodzie.
-O co chodziło dla Przemka?
-O nic.
-Hana mnie nie oszukasz. Czy tu chodzi o mnie?
Hana milczała.
-A więc to prawda to chodzi o mnie.
-No dobrze tu prawda tu chodzi o ciebie.
-A więc.....
-Przemek myśli że znowu mnie skrzywdzisz.
-Jak to znowu?
-Bo on mysli że wtedy zostawiłeś mnie dla Magdy.
-Ale ty przecież wiesz że to nie prawda.
-No jasnie że wiem.
                                                     



                                            Sorki ze tak długo nic nie dodawalysmy ale nie było czasu.
                                                Komentujcie bo nie wiemy czy się podoba.
                                              Jak będą jakieś komentarze to niedługo będzie kolejny wpis.:D

sobota, 12 stycznia 2013

Szczęśliwy powrót cz.3

     20 minut później w gabinecie Trettera.
-Mam do ciebie prośbę.
-O co chodzi?
-Jesteś wspaniałym lekarzem, brakuje nam tu ciebie.
-Do czego zmierzasz?
-Piotr wróć do nas!
-Dziękuje bardzo ale...
-Piotr proszę ciebie brakuje nam tu takiego doświadczonego lekarza jak ty.
Piotr pomyślał o tym, że Hana tu pracuje i chce być blisko jej. Po chwili odrzekł.
-To od kiedy mogę zaczynać?
-Naprawdę się zgadzasz? Myślałem, że nigdy nie uda mi się ciebie przekonać do powrotu.
-Ja też nie myślałem, że się zgodzę, ale jak widać zmieniłem decyzję.
-To bardzo dobrze. Możesz zaczynać od zaraz.
-Od zaraz to nie moge, ale od jutra proszę uwzględniać mnie w grafiku.
Dalsza część dnia lekarzom minęła spokojnie.
Wieczór godzina 18.59.
Ktoś zapukał do drzwi Piotra. Lekarz poszedł otworzyć.
-Cześć. Jaka ty punktualna.
-Cześć. No widzisz.
-Proszę wejść, przejdź do salonu.
W salonie.
-Pięknie to wygląda, pewnie tak samo smakuje.
-Cieszę się, że się podoba, naprawdę się starałem. Mam nadzieje, że będzie ci smakowało.
Po zjedzonej kolacji zakochani odeszli od stołu i usiedli na kanapie.
-Piotr bardzo mi ciebie brakowało.
Ukochany uśmiechną się do Hany i odparł.
-Mi też ciebie brakowało.
Ginekolożka rozejrzała się i powiedziała.
-O widzę, że masz ten dywan, który kupiliśmy razem.
-Mam, cały czas gdy ciebie nie było tu przy mnie przypominał mi o chwilach spędzonych z tobą.
Hana się uśmiechnęła i powiedziała.
-Kocham cię.
-Ja tez cie kocham.
Zaczęli się całować i spędzili razem noc.
Rano godzina 8.
Piotr wstał wcześniej i poszedł po zakupy, żeby zrobic ukochanej śniadanie. Hana jeszcze smacznie spała.
Chwilę po wyjściu Piotra do domu weszła Magda, ponieważ miała jeszcze klucze od mieszkania. Rozejrzała się po salonie, zobaczyła nakryty stół i damskie ubranie na podłodze. Po chwili weszła do sypialni i zauważyła śpiąca Hanę. Pomyslała wtedy, że musi raz na zawsze rozprawić się z rywalką i ją obudziła.
-Piotr...?- wyszeptała zaspana Hana.
-Nie, nie Piotr.
Hana szybko się zerwała i owinęła kołdrą ponieważ była prawie goła.
-Co ty tu robisz?
-Musimy porozmawiać. Mam nadzieje, że teraz jasno zrozumiesz to co mam ci do powiedzenia. Piotr ma córkę on już nigdy nie będzie z tobą. Odczep się od nas i zapomnij o Piotrze raz na zawsze.
Piotr właśnie wchodził do domu i usłyszał głos Magdy. Wszedł do sypialni i spytał.
-Magda co ty tu robisz?
-Mam klucze, jeszcze ci nie oddałam zapomniałeś? Myślałam, że chcesz być ojcem dla Tosi!
-Chcę i to bardzo.
-To co robi tu ta lekarka?



                         CDN.

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Niespodziewany powrót cz.2

W tym samym czasie do lekarskiego wszedł Piotr i usiadł koło Hany.
-Hana możemy porozmawiać?
Hana podniosła głowę i otarła oczy.
-O czym ty chcesz ze mną jeszcze rozmawiać?
-Proszę cię porozmawiajmy!
-No dobrze.
-Słyszałem twoją rozmowę z Leną...
-Ale...
-Poczekaj nic nie mów, posłuchaj mnie.
Piotr spojrzał na Hanę i zaczą jej szczerze mówić co czuł, gdy pojawił się James.
-Gdy tylko mi powiedziałaś, że James żyje i jest tutaj w Leśnej Górze świat mi się zawalił myślałem, że będziemy razem już do końca życia, a ty gdy cie odwiozłem po chrzcinach powiedziałaś, żebym cie zostawił i bo kochasz męża. Ty wcale nie wiesz co ja wtedy czułem.
-Piotr ...
-Poczekaj daj mi jeszcze coś powiedziec. Mąż Magdy zmarł i zostawił mi testament z wynikiem swojej bezpłodności i poprosił mnie żebym zaopiekował się nimi w tych trudnych chwilach. Więc postanowiłem spełnić jego ostatnie życzenie i chciałem być ojcem dla Tosi, ale z Magdą nic mnie nie łączy ja jej nawet nie kocham, nic między nami nie zaszło.
Hana popatrzyła na Piotra i powiedziała.
-Piotr! To co wtedy powiedziałam w samochodzie to nie prawda ja go nie kocham, nie czuje do niego tego co wcześniej. To co było mniędzy nami już dawno wygasło.
Piotr spojrzał na Hanę i chciał cos powiedzieć, lecz ona mu przeszkodziła.
-Dzwoniłam do ciebie, ale nie odbierałeś. Miałam ci coś ważnego do powiedzenia.
-Co takiego?
-Nie wiem jak ci to powiedzieć...
-Najlepiej prosto z mostu- powiedział Piotr nie wiedząc, że sytuacja jest naprawdę poważna.
Hana bliska łez wyszeptała.
-Byłam w ciąży.
-Jak to byłaś?
Hana rozpłakała się i odparła.
-Normalnie. Straciłam je, rozumiesz straciłam nasze dziecko.
Piotr uświadomił sobie, że to było jego dziecko i właśnie o nim rozmawiała z Leną. Nie pytając juz o nic przytulił Hanę, po chwili otarł jej łzy z policzków i ją pocałował.
-Hana kocham cię.
Ginekolożka popatrzyła na niego i odparła.
-Ja ciebie tez kocham Piotr.
I zaczęli się całować. Po chwili do gabinetu weszła Lena. Zapatrzona w kartę pacjęta zaczęła mówić.
-Hana to co przyj...... O przepraszam.
-O Lena! Wiesz co chyba nie przyjdę.
-Tak, tak rozumiem, już wam nie przeszkadzam. Pa.
Hana i Piotr uśmiechnęli się do siebie. Po chwili Piotr zapytał.
-Hana masz wolny wieczór?
-Tak.
-To wpadnij do mnie na kolację.
-A co z Magdą i Tosią?
-One już ze mną nie mieszkają, przeprowadziły się do siostry Magdy. To co z tą kolacją?
-Przyjdę, tylko nie wiem o której?
-No tak. Pasuje 19?
-Dobrze będe o 19.
Piotr właśnie przypomniał sobie, że ma sprawę do załatwienia z Tretterm, a Hana musiała wracać do pracy.
-Muszę już lecieć. Nie zapomnij o kolacji.
-Dobrze nie zapomne.
-Do zobaczenia.
Piotr pożegnał się i pocałował Hanę w policzek.

                             CDN.
                          Mamy nadzieje, że podobają się wam nasze opowiadana:)

sobota, 5 stycznia 2013

Niespodziewany powrót cz.1

Był to radosny dzień lecz nie dla wszystkich lekarzy szpitala. Hana właśnie przyjmowała ostatnią pacjętkę która była w zagrożonej ciąży. Ginekolog za wszelką cenę chciała uratować to dziecko lecz nie była pewna czy jest jeszce jakaś szansa dla Moniki. Monika tak właśnie miała na imię ciężarna kobieta.
Hanie właśnie przypomniało się gdy to ona była w takiej samej sytuacji i co przezyła po stracie dziecka.
-Wszystko wporządku pani doktor?-Monika
-Yyy... Tak, tak wszystko w porządku.Możemy już iść. Za chwilę pielęgniarka przygotuje pani salę.
Pare minut później do pokoju lekarskiego, w ktorym siedziała Lena weszła Hana.
-Hej, Lena
-O! Czesć Hana. Co tam u ciebie słychac?
-A nic...
-Hana przecież widzę, że coś sie dzieje.
Hana bliska łez odpowiedziała jej:
-Mam pacjętkę, która jest w ciąży. W zagrożonej ciąży...Przypomniało mi się to, gdy  ja byłam w takiej samej syuacji i straciłam dziecko. Muszę jej pomóc, żeby nie przeżyla tego co ja.
Lena przytuliła Hane. W tym samym czaie Piotr zatrzymał się przy drzwiach tak aby nikt go nie widział i zaczą przysłuchiwać się rozmowie.
-Lena...
-Tak?
-Wiesz co w tym jest najgorsze? To że gdy leżałam w szpitalu myślałam że Piotr do mnie przyjdzie lub chociaż zadzwoni, ale byłam głupia i naiwna. On jest teraz ze swoją nową rodziną Magdą i Tosią, a ja myślałam...
Hana się rozpłakała
-Hana zobaczysz jeszcze wszystko się ułoży. A co z Jamesem?
-Ja go nie kocham, on mnie przez cały czas oszukiwał i upozorował swoją śmierć. Tak naprawde kocham Piotra i gdyby nie Tosia to bym do niego poszła i powiedziała co czuje.
-To ty u niego jeszcze nie byłaś?
-Byłam. Piotra nie zastałam ale za to była tam Magda i powiedziała mi żebym nie odbierała dla Tosi ojca.Wiesz jak się wtedy czułam... Okropnie.
-Wiesz co Hana, przyjdź dzisiaj do nas na kolację to pogadamy spokojnie.Ja muszę iść do pacjęta.
-Zobacze.Przepraszam, że cię zatrzymałam.
-Nie zobacze tylko przyjdę!
Lena wychodząc wpadła na Piotra, a Hana usiadła na kanapie i patrzyła w ziemie i znowu zaczeła płakać.
        CDN

ZAPRASZAMY NA OPOWIADANIA

Hejka, postaramy się regularnie uzupełniać ten blog historiami i opwiadaniami o lekarzach z Leśnej Góry !!!